Wiersz o Wirusie.
Jestem sobie Natka, tak nazwała mnie ma Matka, mieszkam nie opodal lasu ,bardzo mało tu hałasu, żyłam dobrze, wręcz znakomicie, nie uprzykrzało mi tu życie, aż do czasu tego pewnego ,gdy korona wirus się pojawił mój kolego, ni stąd ni zowąd wyszedł zza kurnika przyczepił się do Chin i szybko zmyka, już w Polsce dużo ludzi odwiedził, a ludzie w Polsce się modlą by ich nie nawiedził. Bardzo trudne teraz czasy nawet nie skocze do sklepu po Ananasy, wszędzie panuje panika ,a wirus tak szybko nie znika, tu się wymsknie od Franka i pójdzie do Janka, Janek przyjdzie w odwiedziny i zarazi pół rodziny, wiec ostrzegam cie mój przyjacielu, bądź ostrożny bo zostało niewielu, dokładnie umyj dłonie wirus cie nie pochłonie, nauki dziś sporo każdy na to narzeka, a nauczyciel nie zwleka, każdy chce wrócić do szkoły ale nie tak prędko ,wirus nie jest skory, bądź odpowiedzialny i zostań w domu, wtedy nie zaszkodzisz nikomu. jeśli będziesz odpowiedzialny cały naród będzie ci wdzięczny za wzór nienaganny. Trzymaj się kumplu nie wychodź z domu wirus ucieknie, a my wyjdziemy z domu.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania