wiersze Uli Kopańskiej
Matriarchat
Gdzie ci ojcowie? Prawdziwi tacy?
Nie mieści się to w głowie!
Gdzie ci ojcowie!
Tatko nie wraca bowiem utknął w barze
Albo nie trafił i błądzi
Niech się pojawi , już ja mu pokażę
Kto teraz w chałupie rządzi!
Nadzieja we mnie , bo ciemne wieczory
I pełno zbójców na drodze
Może się znajdzie w końcu kto skory
Wyplenić chwasty w narodzie
Już obiecałam jednemu nagrodę
Jeśli się dobrze postara
Zrobię fryzurę , ciało mam młode
- miła mu będzie ofiara…
Wy się nie martwcie kochane dziatki
To niekoniecznie wasz tato
Same zobaczcie: każde jest inne
Ten głupek nie wpadł był na to
Ludzie z blokowiska.
Żyjemy jak pszczoły
Do bólu
W klatkach mieszkań stłoczeni , jak w ogromnym ulu.
Według swego rodzaju:
Robotnice, trutnie .
Ten gnuśnie , tamta płodnie , owe rezolutnie…
Wydaje się nam, że każdy od innych się różni
I łatwo da się poznać,
Czy w tłumie odróżnić .
Lecz opinia ta mylna , kalkulacje głupie-
My raczej jak rój owadów kręcimy się w kupie.
Życie nas uśredniło niczym ciężki walec.
Inny – to albo święty, albo zwyrodnialec.
Nad krosnami życia
Śledzę pracę swoich rąk
Każdy wątek
I z końca każdego wzoru
Wysnuwam nowego początek
Patrzcie! Oto jest gotowy
Kobierzec nowy!
Przerażona odkrywam,
Że nie pochodzi on z mego serca
Ani głowy.
Nici przyjaźni-pozrywane
Nici miłości nie widać
Na cóż by mi się to miało przydać ?
Utkałam sobie całun i w ten smutny zawój
Owinę się i zasnę
Na zabój ..
Jestem w twoim życiu sroką
Która okrada cię z poczucia wyższości.
Zraniłeś mnie głęboko
Zamknąłeś w klatce samotności.
Teraz mnie karmisz i próbujesz oswoić .
Liżę rany.
Wkrótce spróbuję swoich sił , mój władco kochany!
Może zniszczę tę rękę , która mnie tresuje
Może uwolnić się spróbuję
A potem zginę .
Niewola mi zbrzydła
I nie dam sobie rady na wolności
-mam złamane skrzydła .
Komentarze (1)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania