Wiesz

Wiesz, że w końcu się rozejdę po kościach

jak wątpliwość zakopana w przeszłości

i w tych wszystkich twoich gniewach i złościach

wnet zapomnisz o kosmicznej miłości.

 

Wiesz, że wreszcie ci przez palce przepłynę

jak wspomnienie albo czas nieznaczący

z bólem głowy bezpowrotnie przeminę

chłodem zgasisz mnie - ten ogień palący.

 

Wiesz, że kiedyś ręką machniesz na wszystko

co mnie wbiło w twoje serce bezwzględnie

i odrzucisz całą wierną mą bliskość

by pomyśleć o mnie skąpo, oszczędnie.

 

Wiesz to wszystko wszak się mgłą co dzień wznoszę

i ulatniam się jak rosa poranna

nic nie żądam, o nic ciebie nie proszę

w twoich dłoniach leżę jak żołna ranna.

 

Wiesz, że nigdy nie uleczą mnie słowa

nie naprawi mnie twoje pragnienie

tam gdzie koniec ja się kruszę od nowa

i od zera rzeźbi we mnie cierpienie.

 

Wiesz kochany ja się na to pisałam

byś wykreślił mnie jak słowo niemodne

i choć tego właśnie bardzo się bałam

moje serce umrze pełne i głodne.

Średnia ocena: 3.7  Głosów: 3

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (3)

  • Aeliora 4 godz. temu
    Piękne
  • jjzielezinski godzinę temu
    Wiersz przepełniony smutkiem i żalem, ale jakże piękny...
    5 - ka oczywiście :)

    Pozdrawiam serdecznie! J. J. Zieleziński
  • Dobranocka godzinę temu
    Przyjemny wiersz.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania