Wiesz
Wiesz, że w końcu się rozejdę po kościach
jak wątpliwość zakopana w przeszłości
i w tych wszystkich twoich gniewach i złościach
wnet zapomnisz o kosmicznej miłości.
Wiesz, że wreszcie ci przez palce przepłynę
jak wspomnienie albo czas nieznaczący
z bólem głowy bezpowrotnie przeminę
chłodem zgasisz mnie - ten ogień palący.
Wiesz, że kiedyś ręką machniesz na wszystko
co mnie wbiło w twoje serce bezwzględnie
i odrzucisz całą wierną mą bliskość
by pomyśleć o mnie skąpo, oszczędnie.
Wiesz to wszystko wszak się mgłą co dzień wznoszę
i ulatniam się jak rosa poranna
nic nie żądam, o nic ciebie nie proszę
w twoich dłoniach leżę jak żołna ranna.
Wiesz, że nigdy nie uleczą mnie słowa
nie naprawi mnie twoje pragnienie
tam gdzie koniec ja się kruszę od nowa
i od zera rzeźbi we mnie cierpienie.
Wiesz kochany ja się na to pisałam
byś wykreślił mnie jak słowo niemodne
i choć tego właśnie bardzo się bałam
moje serce umrze pełne i głodne.
Komentarze (3)
5 - ka oczywiście :)
Pozdrawiam serdecznie! J. J. Zieleziński
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania