Wieża Babel
Nie chcesz by cię kochać
Uśmiechać się co noc
Dlaczego pytam siebie co rano
Codziennie przytulam cię w myślach
Chociaż nie chcesz mówić mi
Dobranoc nie mogę zasnąć
Jest zbyt jasno i zimno bez ciebie
Martwe jest każde miasto
Pogrzebany mój pokój
Tylko kot przechadza się i miauczy
Jakby chciał mi coś powiedzieć
Siedzimy wysokiej wieży
Pleciemy liny z warkoczy
Komentarze (25)
Sama treść byłaby do bólu standardowa i bez echa, na całe szczęście mamy tu tytuł, który jest pryzmatem dla skupionej w wiązkę światła myśli autora. Z początku sądziłem że autorem tym jest Bóg, a treść jest boskim lamentem nad duszą grzesznika, który podświadomie chciałby się nawrócić, ale najzwyczajniej w świecie broni się przed tym. W drugiej strofie jednak, nie zgadza się podmiot liryczny, którym okazują się być ludzie(ewentualnie konkretny człowiek). Oto budowniczy wieży Babel, uwięzieni przez pychę we własnym więzieniu. Mogą tylko naiwnie pleść warkocze, licząc na to, że kiedyś będą mogli zejść po nich na ziemie. W sumie bardzo pomysłowa kara, chcieli być równi Bogu, a ten spełnił ich życzenie, trochę tak jak z człowiekiem, który pragnął być nieśmiertelny więc zamieniony został w posąg.
Nie podoba mi się ten kot, zdecydowanie jestem z niego niekontent. Jedyne wyjaśnienie mam takie, że kot zna rozwiązanie problemu z zejściem na dół, ale że karą za budowę było pomieszanie języków, to ludzie nie mogą tego kota zrozumieć. Nieee, naiwne. Kot jest personifikacją czegoś, coś symbolizuje. Wrzuciłem w google "kot symbol" i jest on dość negatywnie nacechowany; śmierć, ciemność, diabeł, czary, zdrada, egoizm. ~ problem w tym, że dla każdego z tych tłumaczeń można by dopisać nową teorię. Zostaję więc przy kocie-diable. Czyżby z nich szydził? Tylko po co? A może kot symbolizuje po prostu "stworzenie elementarne", które nie ma problemów ze swoim Stwórcą, dlatego też wie jak zażegnać problem wieży?
A cała historia rozbija się o problemy z wiarą(chyba). Zupełnie jakby autor poczuwał się do winy, że zadawał "niewygodne pytania" i teraz Pan nasz z najjaśniejszego dworku na chmurce wymierza karę ciekawskiemu śmiertelnikowi. Ufff... (pogalopowałem na koniku fantazji, tak wiem)
Nie nadejdzie dzień, w którym podejdziesz do mnie poważnie chyba xd. Zastanawiam się tylko, dlaczego tak uparcie wpychasz wszędzie tego boga, zawsze jest o bogu, do boga, od boga :c.
olaboga :)
No akurat wieża babel, to się z nim winna kojarzyć, ah? :) Wszędzie go wpycham, bo alternatywą jest inna interpretacja, a to... drażliwe rejony, na które Jared się nie zapuszcza, bo z autopsji wie jak to się kończy. Po drugie, mam małą obsesje, która pośrednio się wiąże z bogami, takimi czy innymi, więc przelewam tu trochę hobby. :p I po trzecie, nie znoszę miłostek, jeżeli więc do Kalisza prowadzi jakaś inna droga, choćby i przez Berlin, to chętnie skorzystam byle nie lecieć autostradą miłostek. (błe) Allas kla? :D
Kwintesencją zawartą w tytule tego wiersza było, iż mowa jest źródłem nieporozumień. Kręcić blanty grubsze niż Ryszard Kalisz jadąc czołgiem przez Berlin byle nie lecieć autostradą miłostek (błe).
no przecież to o miłości - czyli dalszy ciąg stekania o swego bylego, została sama z kotem, bez przyjaciół, nie ma się do kogo odezwać, z kotem przecież nie pogada
Ale żeś to upłycił! Zniszczyłeś mój magiczny świat ;__; Chociaż pewnie racja...
Takie rzycie :/
Krzysztofie. Ah tak? No, trochę ucharakteryzowałeś mą charakterystykę. Hm, co do tego, że zostałam sama z kotem, bez przyjaciół i nie mam się do kogo odezwać i że z kotem przecież nie pogadam, to muszę nieśmiało rzec, iż człowiek zazwyczaj sam wybiera swą sytuację. Wyobraź sobie, że po długotrwałym przebywaniu z ludźmi non stop, 24/7 w tłumie, dzień i noc w skupisku ludzkim, każdej minuty wśród przyjaciół, zagustowałam w samotności jak i na nią zaochotowałam, być może wyda ci się to dziwne, lecz ludzie rozczarowali mnie tego lata maksymalnie i kontakty z nimi, jako ogółem, całością, są dla mnie serio średnio przyjemne i uskrzydlające. Nie pogadam z kotem? No gadam z nim często, są to rozmowy przyjemniejsze niż z przedstawicielami naszego gatunku, pewnie wynika to z tego, że nie pierdoli głupot. Nie, akurat przynosi mi kicia na chwilę obecną więcej ciepła, zrozumienia i radości niż wieloletni przyjaciel na przykład, lepiej się z nią dogaduje, serio. Średnio chce mi się wysilać na kontakty międzyludzkie, które dają mi już jakby niewiele, ode mnie zaś czerpią mnóstwo energii i wysiłku xd
tos się rozpisała :) a ja chciałem tylko zakpić sobie z Jarosława naszego kochanego :)
Nie znam Cie na tyle, by próbować pisac Twoje charakterystyki, to był żart :)
i dobrze Cie rozumiem, ja odjąlem od cyca wszystkich swoich pseudo przyjaciół, już mi nie ssią
tyle nas tylko różni, że nie mam kota, gadam więc do ścian i świetnie się z nimi dogaduję
Kto to jest Jarosław ?
Jared
Ale to on kpi : DDDDD Dobra, idę, muszę wyjść bo sie znowu czuję jakbym miała raka, tak mnie boli łeb że nie mam siły dzisiaj.
Jarosław... czuję się upodlony ;___;
Jarosław to piekne imię :)
Tia, jak matka mnie woła na obiad, to aż anioły grają na harfach, a z nieba trąbią fanfary: "Jarosław, kotlety stygną" ;___;
Ale żarty to się ciebie uparcie trzymają. Tylko czekam aż napiszesz jakiś wiersz, podejmę się interpretacji.
Miałem tu kiedyś parę, ale takich do rzyci :p
Być może jeszcze napiszesz jakiś, Jarku, swoją drogą pięknie ci dali na chrzcie świętym, nie wiem czegóż się czepiasz, musisz zaasymilować to imię chyba po prostu.
No wiesz T__T, a ja się tak starałem w interpretacji ;D
Twe starania zawsze są dość dziwnie ukierunkowane : D. Jak jakiś dalekosiężny plan, ulotny jak dym, o celu ostatecznym nie do objęcia rozumem xd. No zamiast podejść do mnie ze stosowną dozą powagi i radzić mi, by pseudotwórczość ma stała się postępowa, to kabaretowe szachrajstwa interpretacyjne wprowadza :cc. A to był taki miły i prosty tekst :c
Ten komentarz ma wydźwięk pejoratywny, podmiot liryczny stwierdza, jakoby ktoś obscesowo unikał trafnej interpretacji jego wierszy. Wysuwa więc tezę testową, by rzekomego dowcipnisia złapać na haczyk. Aż trudno mi dalej uwierzyć, że mówimy o FilipiezKonopii. :__: To do Niego niepodobne :0
Jest raczej nieunikniona, tzn. można oczywiście pojechać przez Berlin do Kalisza. Na haczyk? Nieee. No tak, do niego to raczej niepodobne.
Nie wiem co było lepsze. Wiersz czy Wasza rozmowa, więc z racji tego, że wiersz zasugerował taką owocną rozmowę zostawiam 5 :)
Dziękuję. Dziękuję.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania