Wieża prawdy

Po długiej męczącej wędrówce, na miejsce dotarła trójka przyjaciół w której skład wchodzili: Hubert, Sebastian i Marcin, ich oczom ukazała się olbrzymia budowla, która była tak wysoka, że jej koniec sięgał ponad chmury, a właściwie to nawet nie wiadomo jak daleko ponieważ nie było go widać. Najodważniejszy z całej trójki Sebastian odrzekł:

- wiele przeszliśmy w swoim życiu ale w końcu przyszedł czas abyśmy weszli do tej wierzy która pomoże nam zrozumieć własne życie.

- Wystrszaszony Hubert odezwał się łamiącym głosem aaale wiesz, że z tej wierzy jeszcze nikt nie wyszedł…

- Trudno! Może będziemy pierwsi którym się to uda a jeśli nie to i tak nie mamy nic do stracenia, sam wiesz jak z nami obchodziło się życie i w tej chwili jest mi wszystko jedno czy wrócę czy nie ale pragnę spojrzeć losowi prosto w źrenice i zrobię to z rozkoszą nie zważając na skutki odrzekł Sebastian.

Po debacie która trwała jeszcze pół godziny trójka przyjaciół w końcu odważyła się ruszyć na wyzwanie poznania dobra i zła. Wejście wierzy było chronione mocnymi, wielkimi solidnymi drzwiami na górze których widniało oko w trójkącie, zrobione były z materiału przypominającego jednocześnie drewno i zardzewiały metal. Na środku wisiała olbrzymia kołatka z wyryta poziomą ósemka, którą z zawahaniem, mimo swej odwagi użył Sebastian, była ciężka i wydała przeraźliwy piskliwy odgłos, jak gdyby już od dawna nikt jej nie używał, po tym jak uderzyła w masywne drzwi na kolegów opadł dziwny dławiący ich pył, z którego uformowała się postać a jej wygląd przyprawił całą trójkę przerażeniem i odrazą, postać ta przypominała człowieka ale tylko trochę ponieważ jej oczy były całe białe, język wężowy, dłonie małpie a zamiast stóp miała kopyta. Stwór odezwał się mocnym męskim głosem mówiąc:

- Dlaczego tu przychodzicie, przecież wiecie, że nie wyjdziecie z tego cało a i przy okazji mogą spotkać was tutaj wydarzenia o których nie śniliście nawet w najśmielszych snach.

-Sebastian odpowiedział: prawdopodobnie nie wyjdziemy ale mamy już serdecznie dosyć życia w którym tkwimy niczym ptaki zatopione w gorącej smole i podejmujemy wyzwanie.

-Postać odpowiedziała, dobrze w takim razie zapraszam do środka, będę was obserwować ponieważ będzie to dla mnie wyborną rozrywką na którą długo czekałem, i będę patrzeć z ogromną ciekawością oblizując się w tym samym czasie moim długim rozciętym w pół językiem, to będzie rozkosz dla moich oczu które tak długo na to czekały i nietoperzowych uszu które tak długo tego nie słyszały... sss proszę kochani, wchodźcie, wchodźcie...

Średnia ocena: 4.5  Głosów: 2

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (4)

  • Tomasz 08.09.2016
    Kompletnie nie moja bajka, ale nie o to tutaj chodzi. Naprawdę fajny masz warsztat. Jest kilka zadań, które bym pozmieniał, powywalał zbędę słowa, albo te, które uporczywie się powtarzają, tak jak na przykład w tym: - wiele przeszliśmy w swoim życiu ale w końcu przyszedł czas abyśmy weszli do tej wierzy która pomoże nam zrozumieć własne życie.Ja bym to zmienił na:
    - wiele przeszliśmy, ale w końcu przyszedł czas abyśmy weszli do tej wierzy która pomoże nam zrozumieć własne życie. Oczywiście, czepiam się :) Poza tym jest naprawdę super. Panujesz nad "piórem" i to się chwali.
  • oxygenium 08.09.2016
    Dzięki za uwagi, zdaję sobie sprawę, że powinienem poprawić mój język, pracuję nad tym.
  • Freya 08.09.2016
    "abyśmy weszli do tej wierzy" - wieży ~ masz chyba trzy razy w text, a tytuł Ok. LOL
    "- Wystrszaszony Hubert odezwał się" - wystraszony
    SSSsss niezłe, czy będą jakieś kontynuację tego i poprzedniego opka?
  • oxygenium 08.09.2016
    Mogą być ;)

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania