William Turner
William Turner
motyw morski, olej na płótnie
nowa redakcja
harmonia barw ożywia krystaliczną głębię
jasnej poświaty słonecznego blasku
wysnutego z dalekiej ciemności
pokrywającej biel lnianego płótna
chłód morskiej wody wynurzony z błękitu
w zgiełku wiatru i narastającej trwogi
unoszą się w drewnianych łodziach nieme ciała
gnane po srebrzystej tafli
odbijającej ciepłą bryzą ruch światła
horyzont niknie, cofnięty w dal
obraca się ku porankowi pod jasnym pasmem
gdzie chłodny powiew
dotknięciem pędzla
rozsiewa zieleń drobnymi kroplami
noc ustępuje w wodzie i farbie
rozbłysk czerwieni zatrzymuje
ostatnie ślady życia na skorupie morza
pośród odprysków ziemi unoszonych wirem
w ciężkim skłonie szarych fal
oddech porusza powierzchnię
trwa w odsłoniętym świetle
złocistych barw dojrzałego zboża
rozjaśniając głębię
jasnością bieli
laserunek łamiący światło
rozmywa zastygłe fale
w uścisku skalistego brzegu
siłą ruchu i ciężarem materii
na napiętej bieli płótna
przywołany majestat tchnienia
skrywa milczenie obrazu
wygaszając ciężar sali
wydobywa krystaliczne barwy
źródła życia przeciw pustce
To jest nowa redakcja wiersza „William Turner”. Zachowałem główny temat i poetycki charakter, ale uprościłem niektóre obrazy i metafory, aby były bardziej przejrzyste i przystępne.
William Turner
motyw morski, olej na płótnie
Harmonia barw ożywia krystaliczną głębię
porannego światła wysnutego z dalekiej ciemności
pokrywającej biel lnianego płótna.
Chłód morskiej wody wynurzony z błękitu
W chaotycznym zgiełku szalejącej trwogi
w drewnianych łodziach unoszą się ciała
niesione przez srebrzystą taflę wody,
odbijającą promienie wiatru i światła.
Horyzont, skryty poza czasem,
obraca się w jutrznię za pierwszym blaskiem słońca.
Rozległa otchłań, chłodnym powiewem dotykana,
maluje zielone krople światła na tafli wody.
Martwa otchłań nocy ożywa w rozbłysku czerwieni,
ostatnie ślady życia na powierzchni morza wirują,
wbrew odpryskom ziemi unoszonym przez fale.
Życie tchnieniem porusza bezkres,
trwa w ujawnionym blasku dojrzałego zboża,
ciemność otchłani rozświetlając światłem bieli.
Łagodząc ciężar sali,
rozświetla krystaliczne barwy,
przywołując życie tam, gdzie była pustka.
Rozmywa martwe fale w mocnym uścisku skalistego brzegu,
życie pokazuje swoją siłę
w pustej bieli napiętego płótna.
Przywołany majestat obrazu kryje w sobie milczenie,
ale rozbłyski barw wciąż ożywiają przestrzeń
i wydobywają z niej to, co najważniejsze:
światło, ruch i potęgę życia.
Prezentuję nową, bardziej dynamiczną wersję wiersza „William Turner”.
Krótki rytm i uproszczone obrazy mają przybliżyć ruch, światło i nastrój morskiego pejzażu.
William Turner
Motyw morski, olej na płótnie
Barwy ożywiają głębię światła.
Poranek wznosi się z ciemności.
Chłód morza przebija błękit wody.
W drewnianych łodziach unoszą się ciała.
Srebrzysta tafla odbija każdy ruch wiatru.
Fale wirują w chaosie i spokoju zarazem.
Horyzont kryje się poza czasem.
Pierwsze promienie słońca malują wodę na zielono.
Nocna otchłań ożywa w czerwieni.
Ostatnie ślady życia wirują na powierzchni.
Fale rozbijają się o brzeg, pokazując siłę morza.
Światło i ruch poruszają bezkres.
Ciemność ustępuje przed blaskiem bieli.
W milczeniu barwy rozświetlają przestrzeń.
Krystaliczne światło przywołuje życie tam,
gdzie wcześniej była pustka.
Obraz mówi bez słów,
pokazuje majestat morza i potęgę życia.
Komentarze (1)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania