Drabble - Windą do piekła
Żałuję, że trafiłem o północy do tego niewielkiego, reprezentującego gotyk francuski, kościółka, który wcale kościółkiem nie jest. Że zachciało mi się wędrować przez to oniryczne, obskurne, obce dla mnie miasto w poszukiwaniu sali prób, w której mógłbym bez przeszkód całymi godzinami sterczeć, medytować i chłonąć bezmiar pustki człowieczej egzystencji... i komponować, komponować... doskonalić warsztat wiolinisty-wirtuoza... Wszystko wibruje dokoła i drga. Pulsują diody elektroluminescencyjne na pulpicie sterowniczym. Międzygwiezdny wehikuł gotuje się do startu. A ja na widok tego flamboyantu drżę i się jak prosię pocę. Płonę! Dopada mnie gorączka i chyba zaczynam mieć zwidy, gdyż widzę obcych, do ludzi zupełnie niepodobnych.
Komentarze (3)
"A ja na widok tego flamboyant drżę i się jak prosię pocę" - dziwny szyk. Może : pocę jak prosię?
Nie mam zdania. Zbyt krótkie. Nie rozłożyłeś dywanu pod klimat.
Brak zdania.
Brak oceny.
Pozdrowienia są.
Widzę tu dwa tematy: artystę, który szuka skupienia aby dążyć do doskonałości i strach, który paraliżuje bohatera. Płomienny gotyk i płonący pojazd międzygwiezdny. Wszystko jak w straszliwym śnie, jak w piekle, gdzie chodzą dziwne stworzenia i temperatura nie do wytrzymania, muzyka ogarnia gorączka. Czy niedługo wybudzi się z potwornego snu, czy ta wizja ma charakter twórczy? Arcydzieła wszak rodzą się w bólu, stąd może ta gorączka. Po przeczytaniu opowiadania nasunęły mi się takie pytania. Czy cd nastąpi. Serdeczne pozdrowienia!
Dzięki Wam, Drodzy Moi! ;)
Pozdrowienia również są z mojej strony, Canulas. ;)
Cóż, szyk jest dziwny, ale aliteracje są obecne, a w dodatku całkiem dobrze mi to brzmi.
Dzięki, Bożenko! :)
Twój opis jest lepszy od samego opka. Ciąg króciaków, potworniaków nastąpi niebawem, ale każda taka miniaturka będzie traktowała o czymś zupełnie innym z pogranicza: komedii, horroru, fantasy, absurdu, surrealu... i sam nie wiem, czego jeszcze.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania