winnice we mnie

nalewam wina cierpkiego

które rozlewa się we mnie

jak toskańskie słońce na skórze

 

za tamtą dziewczynę

która umierała wiele razy

w sukienkach pachnących jaśminem

z uśmiechem jak martwy motyl

 

noszę jej żałobę

na języku

 

po niej

której nie umiałam dotknąć do końca

po dziewczynie

co myliła miłość

z zanikaniem głosu

 

płaczę

 

jak ogród po burzy

wilgotny i ciężki od ziemi

 

aż coś się we mnie rozluźnia

jak oddech po długim milczeniu

 

wypływam w przestrzeń

czuję ramiona

własne i lekkie

 

zagarniam włosy mokre od rosy

chłodne na karku

 

stoję bosa

czuję ziemię

ciężar ciała

 

jestem bardziej sobą

niż wcześniej

 

winnice dojrzewają w słońcu

Średnia ocena: 3.3  Głosów: 10

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (9)

  • C₁₂H₂₂O₁₁ godzinę temu
    Mam mieszane uczucia, ponieważ jest tak długie, wina nie piję i jak bym przekładała na własną żałobę to bym jej nie opijała. ;)
    Winnice dałe przestrzeń, bo to pola winogronowe, które znam. I można też pomyśleć o budowlach, bo tym też można się stać.
  • Nyx godzinę temu
    Mnie też razi to wino. Nie potrafię myśleć o nim inaczej niż jako próba ucieczki przed własnymi emocjami, uczuciami a finalnie przed sobą.
  • Dusza_boli
    Rozumiem, że ten wiersz może rezonować różnie. Winnice są tu dla mnie przede wszystkim przestrzenią obrazu i doświadczenia przejścia.
  • Nyx godzinę temu
    Żałoba z czasem mija. Tak jak emocje. Czas może nie leczy ran ale sprawia, że są mniej bolesne. Prawdziwa miłość natomiast nie mija. Trwa.
  • Dusza_boli
    Dziękuję za komentarz. Moją intencją było, by wiersz pozostał w przestrzeni metafory, a nie definicji.
  • Bernadetta12345
    Mnie akurat wino nie razi, w sytuacji żałoby różna jest reakcja ludzi. Czasem nigdy byśmy się nie spodziewali , że można sięgnąć po alkohol… Ja bym trochę skróciła ten wiersz, moim zdaniem zbyt długi. Pozdrawiam☺️
  • Dusza_boli
    Bernadetta12345, dziękuję za przeczytanie i refleksję. Ta opowieść po prostu sama tak popłynęła…
  • Grafomanka
    Ja też wiele razy płakałam za tę w sobie, która odchodziła z każdym kolejnym rozczarowaniem, przez które coś we mnie umierało... choć to wszystko przecież budowało charakter, świadomość, dojrzałość.

    I teraz wiem, że było to potrzebne, pomimo że wtedy bolało jak diabli.
  • Dusza_boli
    Grafomanko, bardzo dziękuję za ten komentarz. To dla mnie dużo, jeśli wiersz może stać się przestrzenią, w której ktoś odnajdzie coś własnego.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania