winnice we mnie
nalewam wina cierpkiego
które rozlewa się we mnie
jak toskańskie słońce na skórze
za tamtą dziewczynę
która umierała wiele razy
w sukienkach pachnących jaśminem
z uśmiechem jak martwy motyl
noszę jej żałobę
na języku
po niej
której nie umiałam dotknąć do końca
po dziewczynie
co myliła miłość
z zanikaniem głosu
płaczę
jak ogród po burzy
wilgotny i ciężki od ziemi
aż coś się we mnie rozluźnia
jak oddech po długim milczeniu
wypływam w przestrzeń
czuję ramiona
własne i lekkie
zagarniam włosy mokre od rosy
chłodne na karku
stoję bosa
czuję ziemię
ciężar ciała
jestem bardziej sobą
niż wcześniej
winnice dojrzewają w słońcu
Komentarze (9)
Winnice dałe przestrzeń, bo to pola winogronowe, które znam. I można też pomyśleć o budowlach, bo tym też można się stać.
I teraz wiem, że było to potrzebne, pomimo że wtedy bolało jak diabli.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania