winnice we mnie

nalewam wina cierpkiego

które rozlewa się we mnie

jak toskańskie słońce na skórze

 

za tamtą dziewczynę

która umierała wiele razy

w sukienkach pachnących jaśminem

z uśmiechem jak martwy motyl

 

noszę jej żałobę

na języku

 

po niej

której nie umiałam dotknąć do końca

po dziewczynie

co myliła miłość

z zanikaniem głosu

 

płaczę

 

jak ogród po burzy

wilgotny i ciężki od ziemi

 

aż coś się we mnie rozluźnia

jak oddech po długim milczeniu

 

wypływam w przestrzeń

czuję ramiona

własne i lekkie

 

zagarniam włosy mokre od rosy

chłodne na karku

 

stoję bosa

czuję ziemię

ciężar ciała

 

jestem bardziej sobą

niż wcześniej

 

winnice dojrzewają w słońcu

Średnia ocena: 4.3  Głosów: 16

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (13)

  • C₁₂H₂₂O₁₁ 2 miesiące temu

    Mam mieszane uczucia, ponieważ jest tak długie, wina nie piję i jak bym przekładała na własną żałobę to bym jej nie opijała. ;)
    Winnice dałe przestrzeń, bo to pola winogronowe, które znam. I można też pomyśleć o budowlach, bo tym też można się stać.

  • Nyx 2 miesiące temu

    Mnie też razi to wino. Nie potrafię myśleć o nim inaczej niż jako próba ucieczki przed własnymi emocjami, uczuciami a finalnie przed sobą.

  • Dusza_boli 2 miesiące temu

    Rozumiem, że ten wiersz może rezonować różnie. Winnice są tu dla mnie przede wszystkim przestrzenią obrazu i doświadczenia przejścia.

  • Nyx 2 miesiące temu

    Żałoba z czasem mija. Tak jak emocje. Czas może nie leczy ran ale sprawia, że są mniej bolesne. Prawdziwa miłość natomiast nie mija. Trwa.

  • Dusza_boli 2 miesiące temu

    Dziękuję za komentarz. Moją intencją było, by wiersz pozostał w przestrzeni metafory, a nie definicji.

  • Bernadetta12345 2 miesiące temu

    Mnie akurat wino nie razi, w sytuacji żałoby różna jest reakcja ludzi. Czasem nigdy byśmy się nie spodziewali , że można sięgnąć po alkohol… Ja bym trochę skróciła ten wiersz, moim zdaniem zbyt długi. Pozdrawiam☺️

  • Dusza_boli 2 miesiące temu

    Bernadetta12345, dziękuję za przeczytanie i refleksję. Ta opowieść po prostu sama tak popłynęła…

  • Grafomanka 2 miesiące temu

    Ja też wiele razy płakałam za tę w sobie, która odchodziła z każdym kolejnym rozczarowaniem, przez które coś we mnie umierało... choć to wszystko przecież budowało charakter, świadomość, dojrzałość.

    I teraz wiem, że było to potrzebne, pomimo że wtedy bolało jak diabli.

  • Dusza_boli 2 miesiące temu

    Grafomanko, bardzo dziękuję za ten komentarz. To dla mnie dużo, jeśli wiersz może stać się przestrzenią, w której ktoś odnajdzie coś własnego.

  • Domi123 2 miesiące temu

    Bardzo obrazowe i przejmujące. Opłakiwanie tej wersji siebie, której już nie ma, tak to rozumiem. Osoby, którą się było, przeszłości.

  • Dusza_boli 2 miesiące temu

    Dziękuję za Twoj głos. Bardzo blisko tego, co chciałam w nim zostawić.

  • Pasja 2 miesiące temu

    W kobiecie dojrzewa najpiękniejszy szczep z którego rodzi się bukiet jaśminu.
    Ale jesteśmy tak zbudowane anatomicznie, że niekiedy nasze ciało wyrzuca niedoskonałości.
    Opłakujemy niedokończenie siebie. Zanim coś się zacznie, a już się kończy. Coś w nas zostaje nie do zapomnienia.

    Spokoju

  • Dusza_boli 2 miesiące temu

    Pasjo, dziękuję Ci za te słowa i za spokój, który w nich zostawiłaś.
    Tobie również spokoju.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania