wiosenny szalik

wczoraj włożyłam lżejszy płaszcz

i lżej zrobiło się na duszy.

z fantazją przerzuciłam szal -

ten, który w sklepie tak mnie skusił.

teraz frędzelki z wiatrem w tan!

ożyły na kraciastej przędzy,

jakby gdzieś ze mną chciały gnać -

byleby dalej w wiosnę, prędzej...!

 

rdzawość i zieleń w słońca błysk

chcą się koniecznie wkomponować.

i mówię wam, tak lekko mi,

jak lekkie były tamte słowa,

które sfrunęły niczym deszcz,

a potem wsiąkły... wiosna nowa

z zapachem, co zapiera dech

szepce: nie warto słów żałować.

 

warto do słońca zwrócic twarz.

ciepłym powietrzem się zachłysnąć.

nabrać wyrazu, zamiast słów

gonionych wiatrem. czas wygwizdał

jak czujny sędzia. teraz znów

ich pustkę niesie. frędzle szala

w ciszę wplątują resztki nut,

by dźwięk fałszywy nie ocalał.

Średnia ocena: 3.7  Głosów: 3

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (2)

  • Sokrates godzinę temu
    Pięknie i lekko się czyta. Po prostu powiało wiosną.6
  • Grain
    cieńdzy płaszcz

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania