Wiosno, trwaj u boku

Wiosna, ach wiosna — brak twój odczuwalny.

Płomień słońca, niech wynurzy się zza chmury!

Wracaj do mnie, gdyż bez ciebie marny

świat jest i ponury.

Pragnę zdobyć nadzieję we fiołku na polu,

trzymać w swych ramionach oddech twój.

Wraz z bocianem na gnieździe podziwiać dróżkę,

dążyć ku słońcu, z tobą — za pan brat.

Tyś mą jedyną wiarą na spokojniejszy dzień,

oddalenie smutku.

Bądź ze mną, wiosno — otulaj lekkim wiatrem,

poczuj wraz z mym oddechem zapach kwiatu bzu.

Powstrzymaj łzy mych oczu podczas wieczornej rozpaczy,

przemów mu, by ranił go jego gest.

By odmienił się — jak liście na drzewie,

napełnij poczuciem winy, bólem zetrzyj łzę.

Roześlij zapach lasu, orzeźw nim miasto,

aby rozpoczął na nowo, szanował mnie, a ponadto...

Zrozumiał popełnione grzechy.

Wiosno, wraz z twoją odnową, rozpocznij grę!

Bądź moją osłoną, wspieraj śpiewem słowika.

Pomóż mu dostrzec każdy raniący gest,

ponadto twa obecność niech chwilę umila.

Kruchość życia jest wielka, życie przemija jak cień.

Średnia ocena: 4.0  Głosów: 2

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania