Wirus 8 - Prolog

To taki.. krótki prolog tego, co napisałem kiedyś. Zapraszam! :3

 

 

Mężczyzna przeciągnął się, spoglądając zamglonym wzrokiem na panoramę miasta rozciągającą się poniżej. Zaciągnął papierosa, wciągnął dym do płuc i wypuścił. To nie miało tak się skończyć.

- To miasto od początku było skazane na unicestwienie – odezwał się czyjś głos od progu. Nie odwrócił się, wiedział że tu przyjdzie. Poczuł jednak odrazę zmieszaną ze strachem. Co się teraz wydarzy? Wiedział.

- Musimy likwidować całe miasto?

- Tak – odparł krótko, lecz donośnie. – Gdzie jest wirus?

- W walizce, na stole – kiwnął głową na blat obok okna wylatującego na zachód.

Mężczyzna w trybie natychmiastowym zjawił się przed mahoniowym biurkiem. Chwycił aktówkę i ostatni raz spojrzał na starca. Gdzieś tam, w głębi duszy, poczuł skruchę, żal, smutek. Szybko jednak zdusił to uczucie, kierując swe kroki do drzwi. Rzucił jeszcze „żegnaj”, nim ciało tego drugiego spadło z dwudziestego piętra, Prost na betonowy chodnik.

 

Krótko później, ten sam mężczyzna stał przed ósemką swoich podopiecznych, spoglądając na każdego uważnie. Byli oddanymi „dziećmi”, wiernymi sługami, wykonawcami jego woli. Nie chciał się z nimi rozstawać, ale wiedział że aby plan się powiódł, musieli wyruszyć w świat.

- Czy jesteście gotowi oddać się mojej sprawie?

- Tak – odpowiedzieli równo. Innej odpowiedzi nie brał pod uwagę.

- Zgoda. Za mną jest aktówka, w niej znajdziecie próbki dla każdego z was. Przyjmijcie je i ruszajcie w świat. Wiecie co macie robić – zrobił przerwę, spoglądając w oczy każdemu – i przewiduje, że dopilnujecie by zostało to wykonane.

Żaden z nich nie potwierdził, ani nie zaprzeczył. Stali spokojnie, wpatrując się w swego „pana” i czekając na dalszą część. Nie nastąpiła. Mężczyzna kiwnął tylko głową, wydając w ten sposób bezgłośny rozkaz.

Zaczęli się zbierać.

- Ty nie – odparł krótko, zatrzymując ostatniego z chłopaków. Reszta zdążyła już zażyć specyfik i wyjść z pomieszczenia. – Dla Ciebie mam specjalną dawkę, synu. Jesteś moim pierworodnym, masz większe przywileje… - położył dłoń na jego klatce, skupiając się. Chłopakowi zapłonęły oczy, potem upadł na ziemie..

Średnia ocena: 4.3  Głosów: 4

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (4)

  • Chris 07.08.2015
    Fajnie trzymałeś napięcie i zagadkę. Końcówka troszkę namieszała, ale zobaczymy jak z tego wybrniesz. Mocne i solidne 4
  • LinOleUm 07.08.2015
    Przeciągnął, rozciągające, zaciągnął - te powtórzenia ;_; Spróbuj użyć synonimów, np. Rozpościerające.
    I wiele więcej ;-;
    Ale jest dobrze, daję 4
  • Ronja 07.08.2015
    Co mają robić? Oni wiedzą, a ja nie. Chcę się dowiedzieć :D
    Lin ma rację z tymi powtórzeniami, chociaż mnie aż tak w oczy nie raziło ;) jeszcze tu: "odpowiedzieli równo. Innej odpowiedzi nie brał pod uwagę" i więcej w sumie nie wyłapałam czytając :) Trochę się boję, że treść pójdzie w kierunku super-nastolatków (to źle dla mnie, ale zdaję sobie sprawę, że jest mega wiele fanów takich klimatów). Tak czy inaczej, jeśli rozdział 1 zamieścisz, to z pewnością przeczytam.
  • Akwus 07.08.2015
    "- To miasto od początku było skazane na unicestwienie – odezwał się czyjś głos od progu. Nie odwrócił się, wiedział że tu przyjdzie. Poczuł jednak odrazę zmieszaną ze strachem. Co się teraz wydarzy? Wiedział." - jeden bohater, jedna linia dialogowa/akapit, nie mieszaj dwóch postaci w jednym akapicie

    "okna wylatującego na zachód." - po pierwsze okno może wychodzić na coś, a wylatywać to może z zawiasów :) po drugie jakie to ma znaczenie, że na zachód, jeśli żadne to pomijaj nie mające znaczenie części :D

    "w trybie natychmiastowym zjawił się przed mahoniowym biurkiem" - nie czujesz małej nienaturalności tego zbitka?

    "nim ciało tego drugiego spadło z dwudziestego piętra" - stał i nagle spadł? Zabierasz czytelnikowi jakąś wiedzę, tym samym zaburzasz logikę całości

    "zrobił przerwę, spoglądając w oczy każdemu" - ciężkie do wykonania jako jedna czynność, mógł kolejno spojrzeć im w oczy, lub przesunąć wzrok po każdym z nich, Twoja propozycja jakoś mi nie leży :)

    Jak już podpowiedziałam Ci powyższe, to ogólnie fajnie się zapowiada. Nie lubię prologów, bo mało kto dobrze ich używa. Zasadniczo powinny one opowiadać wydarzenia sprzed zawiązania akcji, a mam wrażenie, że właśnie tymi kilkoma akapitami to uczyniłeś, więc ro pierwszy rozdział a nie prolog. Możliwe, że się mylę i w rozdziale przejdziesz w zupełnie inne miejsce i pokażesz innych bohaterów, a to faktycznie zostanie tłem, które kiedyś się wyjaśni?

    Pomimo tego, że się poczepiałem, to oceniam na 3,5, a że temat mi się podoba, to zaokrąglam w górę :)

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania