Wisienka na torcie 🍒
Uwielbiam moją pracę i współpracowników.Rozmowy z koziej trąby i jeszcze lepsze spojrzenia w cztery oczy.
— Zawsze zostawiam sobie Was na koniec. Jak wisienkę na torcie.
-Wczoraj jadłam wisienki z czerwonymi ogonkami. Mamy u nas smaczną miejscówkę, tam są takie całe czerwone.
— Lumi, a może chcesz moją wisienkę z ogonkiem zobaczyć?
-Debil— pomyślałam, mówiąc: — Nie, dziękuję...
Zawsze w takich momentach Boss wlatywał mi myślą prosto w serce, w umysł, a ciepło rozlewało się we mnie wśród trzepotu motyli.
Jest jedynym, który potrafi zachować się jak chłop z klasą. Grzeczny, miły, nie plecie durnot sprośnych, jakich nie lubię. Empatyczny, pomocny, odpowiedzialny i totalnie przyzwoity. Taki prawdziwy mężczyzna. Od samego patrzenia na niego człowiek czuje ogrom bezpieczeństwa i zaufania.
Uwielbiam robić mu prezenty. Niebieściutki sweterek TH, bluza CK, zegarek z krokodylem, książka Mroza, bo lubi czytać. Masaż czekoladą, bo ta troska o jego dobro sama ze mnie wypływa.
Uwielbiam trzymać jego rękę. Spokój wtedy święty czuję.
A te jego oczy... No bezkres nieba! I uśmiech taki codzienny, nie od święta, tylko ot, zwyczajnie.
Pamiętam, jak szefowa nie chciała mi kupić podkładki pod mysz i poleciła dzwonić, kombinować...
— Boss, masz może podkładkę pod mysz?
— Nie, ale mysz mam...
Nigdy nie zapomnę myszki-autka, którą mi przyniósł. I ciastka „kocham-kocham”.
Jeśli mam być szczera, to idealny bohater książki o mężczyźnie, który ma mocny kręgosłup moralny. Prawie święty, bo ceni więzi, deklaracje i nie muszę zaczytywać się w asortymencie wydawnictwa Znak, bo życie w realu dało mi przedsmak owego flow.
Gdy upadasz, pomaga wstać na nogi, bo lubi pomagać. Nie bajdurzy, nie żartuje jak większość chłopów obleśnie i nie traktuje kobiet przedmiotowo.
Dlatego jest moim realnym, spełnionym marzeniem.
Jest prawdziwy, jak tylko człowiek może być. I gdy maślane oczy robię i fascynację czuję, to wiem, po co mam życie.
Komentarze (2)
Heh... Złoty chłopak.
❤️
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania