Witraż

Wróciłam zza lustra strony,

Gdzie mieszkały demony.

Nie wierzyli mi, że zwariowałam,

Bo wciąż trochę się trzymałam...

Jak tonący brzytwę chwyta

Błagałam o jakiś szpital,

By nie skoczyć, bo nie chciałam

Choć już nie kontrolowałam

Prawie nic. Umysł żył swoim życiem,

Gdzieś pomiędzy byciem a niebyciem

Zawiesiłam się.

Patrzyłam w lustro i nie było tam mnie.

Od środka rozdzierał mnie ból,

W głowie szalał rój pszczół.

Ogarnęło mnie szaleństwo,

A pod sercem to maleństwo...

Nad nim fruwały aniołki,

Malowałam wtedy fiołki.

Już żegnałam się ze światem,

Ukochanym, tatą, bratem...

Z mamą fiołkowym wspomnieniem

Jak króciutkim oka mgnieniem,

W morzu łez topiłam się,

Modliłam się o sen.

Czy wyjaśnić mogę komuś

Czym to było, jak mi pomóc...

Ależ nie,

Zostawcie mnie.

Ja pozbieram sama się,

Z tych kawałków rozsypanych przez wiatr zły

Jeszcze stworzę witraż, wrócą dobre sny...

Średnia ocena: 3.7  Głosów: 3

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (1)

  • Sokrates godzinę temu
    Czasem bywają trudne chwile. Najważniejsze aby się z nich wykaraskać. Urzekł mnie ten obraz, te fiołki i te aniołki itd. Dam maxa 5

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania