Witraż
Wróciłam zza lustra strony,
Gdzie mieszkały demony.
Nie wierzyli mi, że zwariowałam,
Bo wciąż trochę się trzymałam...
Jak tonący brzytwę chwyta
Błagałam o jakiś szpital,
By nie skoczyć, bo nie chciałam
Choć już nie kontrolowałam
Prawie nic. Umysł żył swoim życiem,
Gdzieś pomiędzy byciem a niebyciem
Zawiesiłam się.
Patrzyłam w lustro i nie było tam mnie.
Od środka rozdzierał mnie ból,
W głowie szalał rój pszczół.
Ogarnęło mnie szaleństwo,
A pod sercem to maleństwo...
Nad nim fruwały aniołki,
Malowałam wtedy fiołki.
Już żegnałam się ze światem,
Ukochanym, tatą, bratem...
Z mamą fiołkowym wspomnieniem
Jak króciutkim oka mgnieniem,
W morzu łez topiłam się,
Modliłam się o sen.
Czy wyjaśnić mogę komuś
Czym to było, jak mi pomóc...
Ależ nie,
Zostawcie mnie.
Ja pozbieram sama się,
Z tych kawałków rozsypanych przez wiatr zły
Jeszcze stworzę witraż, wrócą dobre sny...
Komentarze (1)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania