Wizja z Północy
Słyszę wołanie wiatru – głos pradawnych mórz,
Fale niosą szept historii, solą rzeźbią skórę.
Czuję wodę, chłód i moc, co pulsuje w głębi,
Nieskończoną siłę, która rodzi i pochłania świat.
Na wzgórzu miasto z kamienia, stare, lecz żywe,
Mury pamiętają dłonie, co wznosiły je w wierze.
Każda skała pulsuje echem minionych dni,
Każda uliczka oddycha energią, co nigdy nie zgasła.
I widzę ich – dwoje, jak cień i światło,
Mężczyzna potężny jak dąb z lasu przodków,
Kobieta o włosach białych jak szron,
Eteryczna, lecz jej spojrzenie tnie jak ostrze.
Milczą wpatrzeni, lecz ja rozumiem,
To siła, co wzywa, co daje i odbiera,
To energia, co płynie jak rzeka przez czas,
To przeszłość i przyszłość, to ja – zaklęta w czasoprzestrzeni.
Komentarze (2)
- Milczą wpatrzeni, lecz ja rozumiem,
Milczą wpatrzeni? Pewnie w siebie, a nie ma być - pewnie, a na pewno. Może wpatrzeni w przeszlość wypisaną w ich twarzach etc.
A ta czasoprzestrzeń jakoś mnie nie rajcuje, no i to zaklęcie w przyszlości. Zbyt wyagzeltowana ta czasoprzestrzeń i przerysowana przyszlość co do której jedynie wróżyć można a to do utworu zaufania nie przysparza.
Energia uliczki mogła dotąd nie gasnąć, nie nigdy nie zgasnąć, bo to już jest naracją wspomnień lecz z nader dalekim antycypowaniem w przyszłość.
Ostatni wers odstaje od dobrej reszty.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania