Wizyta z Zaświatów
Obserwuję ją. Jest zapłakana. Krew ściekająca z rozbitej skóry, zdobi jej policzek. Mimo licznych siniaków i ogólnego stanu, w jakim się znajduje, jest piękna. Piękna, ale zagraża mi. Muszę wyeliminować niebezpieczeństwo.
- Nie rób tego, błagam! - krzyczy naga kobieta, rzucając się na kolana - Nikomu o niczym nie powiem!
- Wiem, że nikomu nie powiesz - Przeładowuję mojego Colta. Widzę jak ogarnia ją rozpacz. Jak każdy, nie chce umierać.
Pociągam za spust.
***
Zerwałem się na nogi, potwornie zmęczony. Znów ten pieprzony sen!
- Kochanie, co się dzieje? - Usłyszałem głos, leżącej obok, Nancy.
- Nic skarbie, to tylko sen - Uśmiechnąłem się do niej - Śpij spokojnie.
Wstałem z łóżka. To co, od jakiegoś czasu, widuję w nocnych marach, nie daje mi spokoju. Niemalże codziennie popełniam tak straszną zbrodnię.
Zabiłem kiedyś kobietę, ale było to w czasie akcji. Miała broń, ostrzelała nasz radiowóz. Nie mam wyrzutów sumienia, więc to niemożliwe, abym ją widział w tym śnie.
***
Często zostawałem w pracy po godzinach. Spędziłem wiele godzin na poszukiwaniu czegoś w archiwach policyjnych. Bez skutku.
Po kilku tygodniach, sytuacja uległa zmianie. Znalazłem dokumenty pewnej, niewyjaśnionej sprawy. 15 lat temu, Izabela Tarnowska zaginęła bez śladu. Dochodzenie nic nie wykazało. Nie znaleziono nigdy ciała. Rodzina, a nawet funkcjonariusze, zwracali się do jasnowidzów. Poza stratą czasu i pieniędzy, nie osiągnięto nic. Tarnowska została uznana za martwą, choć nigdy nie miała pogrzebu. Prawdę mówiąc, rozumiem jej rodzinę. Też bym wierzył, że żyje, bez względu na mijające lata.
Oglądając zdjęcia zaginionej, dotarło do mnie, że jest ona dziewczyną z moich koszmarów. Nic z tego nie rozumiem.
Może warto poszukać informacji o mężczyźnie, od którego kupiłem dom.
***
Mieszkanie Lwowskiego było niewielkie, ale bardzo przytulne. Usiedliśmy przy okrągłym stole. Gospodarz wyłączył, znajdujący się pod oknem, telewizor i spytał - czemu zawdzięczam wizytę?
- Chciałem porozmawiać o domu, który kupiłem od pana - Spojrzałem w oczy wysokiego mężczyzny. Mimo tego co przeczytałem w dokumentach, wyglądał na zupełnie normalnego. Bystre spojrzenie zielonych oczu, włosy ułożone w modną fryzurę i gustowna koszula, kompletnie nie pasowały do wyglądu niebezpiecznego psychopaty. Wręcz przeciwnie, ten człowiek, swoim wyglądem, budził zaufanie.
- Coś z nim nie tak? - zaciekawił się Maksymilian Lwowski.
- Nie, wszystko w porządku. Muszę się panu przyznać, że mam pewną obsesję na punkcie historii otoczenia, w którym mieszkam - mam nadzieję, że nie zdradziłem kłamstwa żadnym, nieplanowanym, gestem - Dużo czytałem o mieście, a teraz interesuje mnie miejsce najbliższe mojemu sercu.
- Skoro czeka nas dłuższa rozmowa, pójdę zaparzyć herbatę. Proszę poczekać. - Psychopata wyszedł z salonu. Mała kuchnia znajdowała się w sąsiednim pomieszczeniu, na przeciwko drzwi wejściowych.
Na wszelki wypadek, upewniłem się czy mam łatwy dostęp do broni. Po chwili, podejrzany osobnik wrócił do pokoju. W dłoniach niósł tacę, na której znajdowały się dwie filiżanki, łyżeczki i cukierniczka. Zastawa znalazła się przede mną, na stole.
- To czym mogę służyć? – usłyszałem
- Właściwie to dlaczego przeprowadził się pan z tak dużego domu do niewielkiej kawalerki?
- A po cholerę mi taka chałupa? Mieszkam sam.
- Wie pan, może znajdzie się jakaś kobieta w pana życiu. Co wtedy?
- Nie sądzę żeby znalazła się jakakolwiek kobieta - mężczyzna sprawił wrażenie zdenerwowanego tym pytaniem
- Tego pan nie wie.
- Wiem - mocno zaakcentowana odpowiedź, przekonała mnie ostatecznie. Tego faceta drażnił temat kobiety - Proszę już zostawić ten temat.
- Oczywiście. Zna pan jakąś ciekawą albo mroczną historię, związaną z moim domem?
- Nie - sucho odpowiedział Lwowski.
Wtedy stało się coś czego nie potrafię wyjaśnić. Usłyszałem głos kobiety, która śniła mi się każdej nocy - Zabij go.
- Słyszał pan? - spytałem nieco wystraszony
- Co miałem słyszeć?
- Nie, nic. Zdawało mi się.
Nagle wyjąłem zza paska broń. Przeładowałem ją i wycelowałem w głowę mojego rozmówcy. Nie mam pojęcia dlaczego to zrobiłem.
- Zabiłeś Izabelę Tarnowską, tak? - krzyknąłem - Mów, bo będziesz następny!
***
Minęło parę miesięcy od tamtych wydarzeń. Nagranie, które wykonałem w rozmowie z Lwowskim, było jedynym dowodem w sprawie. Jednakże przyznanie się do brutalnego gwałtu i morderstwa wystarczyło aby mężczyzna znów trafił do szpitala psychiatrycznego.
W noc przed rozprawą sądową, kobieta śniła mi się ostatni raz. Przyznała się, że zdradziła Maksymiliana, z którym planowała ślub i za ten czyn spotkał ją taki los. Podziękowała mi za ukazanie światu prawdy, prosiła o urządzenie pogrzebu i nigdy więcej jej nie widziałem.
Nie mam pojęcia czym należy tłumaczyć zdarzenia, w których brałem udział. Duchy? Klątwa? Magia?
Prawdę mówiąc, to bez znaczenia. Ważne, że Izabela zaznała wreszcie spokoju.
Komentarze (1)
Brakowało mi również Izabeli Tarnowskiej...która wręcz nęka jedynego bohatera tej opowieści który nie ma imienia :)
Nie wiem czy Twoim celem było nadanie opowiadaniu takiego tempa. Czasami warto zwolnić i przerobić dokładniej jedna Czy dwie ważne sceny ( np rozmowa z Lwowskim )
Naprawdę dobre opowiadanie, któremu momentami tylko brakuje kilku szczegółów. Ale spokojnie. Wszystko przed Tobą
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania