Uwaga, utwór może zawierać treści przeznaczone tylko dla osób pełnoletnich!

Wkurzony Sebuś

Mam przeuroczą świnkę morską o imieniu Sebuś. Muszę przyznać, że kawał z niego cholernego gagatka. Cwaniak zakodował sobie w sprytnej główce, że odgłos otwieranych drzwi skojarzył z dostaniem papu do miseczki. Ten grubas uwielbia wcinać zieloną pietruszkę. Ma na jej punkcie fioła.

 

Niestety pewnego dnia, gdy wszedłem do pokoju Sebuś schował się w swoim domku w klatce i nie chciał z niego wyjść. Postanowiłem zachęcić go pyszną trawą, którą zebrałem z trawnika przed budynkiem. Jednak Sebuś miał mnie głęboko w włochatym tyłku i nie skusił się na ten przysmak. Po prostu Sebuś nie przepada za śmierdzącą na smog trawą i słusznie, bo to szajs. Nie wiedziałem o tym.

 

Jak już wcześniej wspomniałem moja świnka morska ukryła się w plastikowym domku. Skubana cholera nie chciała go opuścić. Stwierdziłem, że wyjdzie jak dostanie przepyszną pietruszkę, a nie jakieś śmierdzące zielsko z trawnika, na który srają psy i koty. Niestety Sebuś nie chciał nawet wyjrzeć pyszczkiem z domku i olał swój przysmak. Przestraszyłem się, że mój pupilek jest chory.

 

Zadzwoniłem do weterynarza i umówiłem się z nim na wizytę. Otworzyłem klatkę i chciałem wyciągnąć ulubione zwierzątko z domku. Wkurzyłem się, gdy ta mała, futrzana cholera chciała mnie ugryźć zębami. Cwaniara dostała delikatnego, ale stanowczego liścia w ryjek.

 

Pieprzona kawia domowa wyrywała się jakby była psychicznie chora, gdy wsadziłem ją do niewielkiego kartonika. Pojechałem z tym niegrzecznym draniem do weterynarza. Na miejscu opowiedziałem specjaliście od zwierząt, co się stało. Weterynarz złapał Sebusia i chciał go zbadać. Nagle ten mały cwaniak wkurzył się i pokazał ostre zęby. Po prostu wkurzył się na maksa.

 

- Nie będziemy się pierdolić!– rzekł ugryziony i podrapany weterynarz.

 

- Panie doktorze, co dolega Sebusiowi? Chowa się w domku, nie je pietruszki i gryzie.

 

- Szanowny panie, pana Sebuś ma w dupie wbite grube i długie źdźbło trawy.

 

Po tych słowach weterynarz wziął pesetę i wyjął z tyłka Sebusia wbite źdźbło. Na to Sebuś wreszcie ucieszył się i nawet dał się pogłaskać. W domu czekała na niego zielona pietruszka oraz wpierdol, bo wyjęcie tego pieprzonego źdźbła kosztowało mnie 50 złotych. Swoją drogą ten weterynarz był dupkiem. Wziąć tyle kasy za grzebanie w dupie śwince morskiej.

 

To skandal, ale najważniejsze jest to, że mój Sebuś znowu wpieprza zieloną pietruszkę i nie gryzie. Jednak nadal będę musiał uważać na tego cwaniackiego gnojka.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 3

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania