Władca wron
Szedłem spokojnie oświetloną ulicą. Obok mnie bez ustanku przejeżdżały samochody jeden za drugim. Każdy kolejny jechał szybciej, nie zważając nawet na dwa fotoradary, które w pewnym momencie nie nadążały robić zdjęć. Spojrzałem w bok i zobaczyłem siedzącego na ławce staruszka. Towarzyszyły mu trzy czarne wrony. Wpatrywały się w niego swoimi pustymi oczami, a on wydawał się do nich mówić. Podszedłem bliżej. Ptaszyska od razu otoczyły staruszka i zaczęły głośno krakać. W pierwszej chwili myślałem, że chcą po prostu mnie odstraszyć, jednak nie o to im chodziło. One nawoływały inne ptaki i w jednej chwili cała horda ptaków zebrała się wokół ławki, po czym wszystkie bez wyjątku skierowały wzrok na mnie. Poczułem się nie pewnie i powoli zacząłem się oddalać. Wtedy naraz rozległo się potwornie głośne krakanie. Staruszek podniósł rękę i gdy tylko wskazał palcem na mnie, wielka czarna chmura ptaków ruszyła wprost na mnie. Biegłem ile sił w nogach, ale byłem zbyt wolny. Poczułem jak kilkadziesiąt dziobów wbija się w moją skórę, rozcinając ją do krwi. Ból był przeokropny. Na domiar złego chodnik się kończył, a po jezdni gnały setki aut wte i z powrotem. Nie było szans, by przebiec bezpiecznie na drugą stronę. W ostatniej chwili zdążyłem się zatrzymać. Gdy jednak zobaczyłem za sobą istny ptasi huragan, wskoczyłem na jezdnię i czym prędzej zacząłem biec. Nie pokonałem nawet pięciu metrów, a z boku zobaczyłem pędzące w moją stronę oślepiające reflektory. Odruchowo zasłoniłem się rękoma i zamknąłem oczy. Stałem tak dobrą chwilkę, ale nic się nie stało. Powoli otworzyłem oczy i zobaczyłem, jak dziesiątki samochodów są wciągane w wir stworzony przez wrony niczym w tornado. Spojrzałem na staruszka, który ewidentnie był rozbawiony tą sytuacją i dziarsko wymachiwał rękoma, zupełnie jakby kontrolował te ptaki. Gdy zobaczył, że nadal żyję od razu posłał swoje sługi w moją stronę. Ja jednak postanowiłem nie uciekać. Chmura ptaków z wielką siłą uderzyła we mnie, przeszywając moje ciało. Upadłem bezwładnie i choć całe moje ciało było podziurawione jak ser szwajcarski, wszystko widziałem i dopiero gdy podszedł do mnie starzec, zamknąłem oczy.
Komentarze (1)
,, wte i z powrotem. '' - w tę i z powrotem
W snach zdarzają się przeróżne rzeczy. Czasem są przyjemne, czasem przerażające, nie zawsze wiemy, co zwiastują i jak je tłumaczyć. Ten sen nie należał do najprzyjemniejszych, dam 4 :)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania