Władcy Lewego Pasa i Zaginiona Dźwignia Kierunkowskazu

W bogatym polskim folklorze drogowym istnieje wiele legend. Jedne opowiadają o szukających miejsca do parkowania kierowcach aut miejskich, inne o kierowcach ciężarówek wyprzedzających się z prędkością większą o pół kilometra na godzinę. Żadna opowieść nie dorównuje jednak epopei o właścicielach samochodów pewnej bawarskiej marki. Kierowca BMW to już nie tylko uczestnik ruchu drogowego, to stan umysłu, styl życia i bohater niezliczonych anegdot.

Głównym środowiskiem naturalnym doświadczonego kierowcy BMW jest lewy pas autostrady lub drogi ekspresowej. To tam realizuje się jego życiowa misja: ciągła, bezkompromisowa walka ze zbyt wolno przesuwającą się czasoprzestrzenią. Narzędziem pracy jest tu tak zwany „drogowy sygnał ponaglenia”, czyli rytmiczne mruganie długimi światłami z odległości trzech centymetrów od Twojego tylnego zderzaka. Gdyby fizycy chcieli zmierzyć najmniejszą możliwą odległość w cyfrowym wszechświecie, powinni badać dystans między grillem BMW a wydechem jadącej przed nim Toyoty Yaris.

Największą tajemnicą inżynierii z Monachium pozostaje jednak kwestia kierunkowskazów. Od lat krążą teorie, że w samochodach tej marki dźwignia kierunkowskazu jest opcją dodatkowo płatną, na którą mało kto się decyduje. Inni twierdzą, że włączenie migacza powoduje nagły spadek mocy silnika lub spięcie w układzie wydechowym. Prawda jest jednak znacznie prostsza: prawdziwy Władca Lewego Pasa nie musi sygnalizować swoich zamiarów. On nie skręca, on po prostu zmienia układ sił na skrzyżowaniu, a reszta świata powinna to z pokorą dostrzec i zareagować.

Zrozumienie tej subkultury wymaga jednak dostrzeżenia jej drugiej, bardziej poetyckiej strony. Dla kierowcy BMW każdy pierwszy opad śniegu na pustym parkingu pod marketem nie jest utrudnieniem pogodowym, lecz zaproszeniem do tańca. To właśnie tam, w rytmie ryczącego silnika i zapachu palonej gumy odbywają się nocne rytuały driftingowe. Gdy samochód kręci się w miejscu, a świat wokół staje się rozmazaną smugą, kierowca czuje, że opanował żywioł.

Czy ten wizerunek jest sprawiedliwy? Oczywiście, że nie. Większość właścicieli tych aut to zwykli ludzie, którzy po prostu doceniają dobre zawieszenie i mocny silnik. Ale tradycja zobowiązuje, wystarczy że usiądziesz za kierownicą z charakterystycznym logo, a nagle lewy pas zaczyna wyglądać jakoś tak szerzej, a prawa dłoń sama zsuwa się z dźwigni kierunkowskazu.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 1

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania