Włam do snu.

Nagle gram w filmie, który nie zna mojego imienia,

a światła gasną wtedy, gdy zaczynam mówić.

Nie rzeczywistość decyduje o mnie,

to cień po drugiej stronie ekranu

przedstawia rekwizyty.

 

Włamałem się do własnego snu,

by zobaczyć, jak wyglądam, gdy nie udaję.

Stoję z boku - w ciszy,

która zna mnie lepiej niż ja sam.

Patrzę nie oczami, które widzą,

lecz oczami, które czują.

 

Kadr się przesuwa.

Zmieniam się w obserwację.

Życie gra swoją rolę beze mnie,

a ja siedzę w pierwszym rzędzie

i zapominam bić brawo.

 

Chciałem wrócić, ale nie było drzwi.

Śniłem za siebie, jakby sen mnie zastąpił.

Wszystko, co czułem, grało dźwiękiem,

którego nie rozpoznaje nikt.

 

Szukam siebie w odbiciach szyb,

w oddechu, który zostaje po słowie,

w ruchu powieki, gdy świat się kończy.

I wtedy zrozumiałem:

że nie można się obudzić

z życia, które śni nas, zamiast my jego.

 

Więc stoję dalej, na granicy świtu,

i tylko czasem, gdy ktoś wypowie moje imię,

czuję, jak film drży,

jakby chciał mnie wpuścić do kadru

w swojej fabule.

Średnia ocena: 4.3  Głosów: 4

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (3)

  • Marzena 2 miesiące temu
    Nowy Matrix 😂 temat jak temat, nie jest najwyższych lotów ale z nudów ludzie piszą różnie. masz własny styl i lubię cię czytać
  • VcesdSigma 2 miesiące temu
    Subskrybuj kanał vcesd a ty pitolik nie pitol kastracie
  • Jimmy 2 miesiące temu
    Pajo - dla mnie 4/5 😎

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania