Właściwie jaki dzisiaj mam problem
przytyłam pięć kilo i nie wiem kiedy schudnie moje ciało
moje sumienie odchudzone zimne odkąd skończyła się zima i zamrożona nic nie czułam
Możesz umrzeć pozwalam ci na powolne użalanie się nad swoją dupą
Albo losem, czy to nie wszystko jedno kochanie
Powinnam pojechać na Ukrainę i zapomnieć o seksie i dyniowej zupie jeszcze ciasto z brzoskwiniami bo święto
Kwiaty na ulicach i białe letnie sukienki, patrzyłam na karuzele
I spuchły mi nogi
Powinnam przyzwyczaić się do ludzkiej śmierci która jest zwykła jak zwykłe bywają chwile Wniebowzięcia
dlaczego wybuchła tama i rośnie we mnie psie życie
Psia śmierć większą jest niedolą niż twoja zwykła blada jak ściana kostucha która popija drinka
Skundlony świat zesłał świętego na powitanie
Właśnie ktoś podpłynął pontonem i wyciąga dłonie na ratunek, nawet w czarnym tunelu poczułabym ten dotyk
Ile można oddać za przerażone niemocą oczy które nie wierzą w naszego Boga
Ile
gram waży zaledwie jedno psie życie
I czy wystarczy mi wiary aby połączyć twoje umieranie z falą zbombardowanej tamy
A niebo zsyła świętego który pachnie śmiercią naturalną
Jak naturalne jest umieranie
Kiedy fale niosą nas na brzeg
Którego nie ma
Komentarze (8)
Czy to jest możliwe.
Niektórym się udaje
Pozdrawiam serdecznie 5
Miłego dnia 🌻
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania