Właściwiej
kto mógłby być moją dobranocką? co za pytanie.
telewizor lampowy, chyba brak możliwości
podłączenia talerza satelitarnego. odbieram
śnieżny szum. kwiaty więdną na ekranie.
chcę chodzić wcześnie spać. zaraz po Wiadomościach
których i tak nie oglądam. upaść na dywan
przywalony zawaliście dobrymi informacjami
złamać się pod niemożliwym do uniesienia ciężarem
(znasz bajkę o facecie, który zamyślił się na śmierć?)
nie, żebym czuł się wyalienowany.
zero samotności, naprawdę.
bawię się w jednoosobową wojnę. Wilk zagryza zająca.
zakładam partie bezpolityczne, kolonie bakterii,
zapisuję się do Krajowego Związku Osób
Które Nie Dożyją Dwustu Lat
Stowarzyszenia Polaków Poszkodowanych przez Literaturę
dostrzegam cię. w pustce.
marzy mi się deszcz przewiązany tasiemką,
osty w wazonie, który tylko udaje gliniany.
pęknięcia skóry, urocze skaleczenia,
z których musielibyśmy się długo lizać
Komentarze (3)
Nie chcę mi się nawet komentować twojego "dzieła", ponieważ zostałem nim przywalony zawaliście. A kto mógłby być twoja dobranocką? Krysia Pawłowicz. Już ona cię ukołysze do snu.
Arsis, ano, przywala, szczególnie rozdęte ego autora - ja, ja, ja i ja, od tego jego JA można się poczuć wręcz przygniecionym, pewnie sam wolałby przygniatać ??? Jaki biedaczek wyalienowany i wszędzie pustkę widzi, tylko nie we własnych wierszach.
Piękna odwetówka, mości grafomanie. Wszedłem na twego bloga i osmarkałem się ze śmiechu czytając co tam sadzisz.
"Można się spodziewać przebiegającego kota, lecz ― to przemyka całe twoje dzieciństwo…"
hahahahahhahahahahahahaha
A z panią Pawłowicz nie trafiłeś. Sam się z nią kołysz :)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania