Własna próba.
Wrośnięty jak chwast w swój własny Kaladan,
tak łatwo wyrwany z okowów domu —
Gildia już czeka na odłamki codzienności.
Drogę zacząć już muszę.
Obudzić się w bieli, w sterylnym zapachu,
otulony.
To miejsce — moja Arrakis.
Próba.
Droga.
Dom.
Nici pajęcze w żyłach.
Życiodajne płyny krążą.
Lecz jak przyprawa — daje i zabiera.
Wciąż słyszę jęk.
The spice must flow!!!
Lecz nie wolno się bać…
Jessika.
Ja jestem i czekam.
I trwam…
Komentarze (1)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania