Osądzając siebie
Wciąż na nowo rozdrapywane rany
Nigdy się nie goją
Rany najbardziej dotkliwe...
Rany serca
Nieustannie sączą żal...
Wyniszczając duszę
Mimo to...
Każdej nocy
Otulona bezpieczną ciemnością
Pozwalam by wspomnienia
Okrutnie mnie zabijały
Pozwalam na to...
Nie zatrzymuję myśli?
Czy...
Nie potrafię ich zatrzymać?
Nie poskramiając głosu rozsądku
Który z premedytacją rani...
Sama wystawiam sobie wyrok...
Komentarze (5)
Piękne, jak zawsze 5.
Dziękuję :)
Delikatne. Ze smakiem. Piękny wiersz. Mądry; 5:)
Spodziewałam się takiego zakończenia, ale to bardzo w tym wypadku pozytywne, bo chciałam, żeby takowe się okazało. Nawet przypomniał mi się jeden cytat Prusa: "Człowiek miewa w życiu takie chwile, że lubi otaczać się przedmiotami, które przypominają smutek." - idealnie moim zdaniem tutaj pasuje. Mamy tendencję do samoistnego pogrążania się, paradoksalnie tego nienawidzimy i kochamy. Piąteczka.
Dziękuję wszystkim za miłe słowa ^^
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania