Woda
Jak zwykle ze stałą rutyną zostawiam buty i kurtkę w szatni nie biorę breloka z numerkiem jak zwykle podaje qr kod dostaję czujnik na nadgarstek taki zegarek z numerkiem na tarczy jako kluczyk do szafki. Jak zwykle prysznic zmywam całodniowy pot i wstyd mydlę okularki żeby nie parowały i jak zwykle reguluję żeby nie przeciekały. Kręcę stawami jakbym smar rozprowadzał w przegłuby może i rozprowadzam nie znam się na anatomii coś przy tym strzyka oznaka starzenia. Rozciagam mięśnie do granicy bólu. To przyjemne uczucie granica bólu psychicznego przyjemna nie jest. Jak zwykle rozgrzany wskakuję w wodę daję nura jak zwykle płynę pod wodą potem klasykiem potem kraulem. Jak zwykle basen lub dwa i zadyszka. A teraz decyzja jakby spoza mnie żeby płynąć i płynąć więc płynę. Prawa lewa oddech. Prawa lewa prawa lewa oddech. Liczę odbicia od ściany jeden dwa trzy cztery przy piętnastu gubię rachubę. Znika zmęczenie znika ograniczona pojemność płuc znika słabość lewej ręki znika opadające ramie znikają kolory i znikają dźwięki. Ja znikam. Co raz jest mniej mnie we mnie. Czy śnię? To samo uczucie gdy chce biec ale nie mogę wstać. To samo gdy spadam w przepaść to samo gdy ludzie znajomi przestają w jednej chwili być znajomi i kiedy chcę sikać sikam w nieskończoność. W końcu to samo gdy zaczynam się bać i zdaję sobie sprawę że to raczej sen i dobrze jeśli to sen bo można się obudzić. A teraz w końcu pytam się siebie czy to aby nie sen? Jeżeli sen to muszę spać ale nie pamiętam żebym zasypiał. Więc może umieram bo właśnie tonę. Może właśnie mnie reanimują uciskają klatkę piersiową trzydziesty raz łamią żebra. Może. Przekonam się gdy się obudzę. Przekonam się jeśli się obudzę.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania