Woda, Trzciny i Piasek

gatunek: sny/fantastyka/podróże/przygoda/fantasy

 

WODA, TRZCINY I PIASEK

 

Czasy starożytne. Przez cały czas był ciepły i raczej suchy wieczór, lekko przyćmiewający promienie słońca i nadający im kolor czasami jasnopomarańczowy, a czasami ciemnożółty.

 

Na skalistych wyspach, wystających z wielkiego morza, mieszkały zielone syreny z wielkimi, różowymi albo fioletowymi muszlami na plecach. Jedna z tych istot wskoczyła do wody i odpłynęła. Wieloryby i delfiny pomogły jej dotrzeć do odległego lądu. Gdy wyszła na zewnątrz, zauważyła że oprócz ogona ma też nogi, dzięki którym może chodzić i biegać, oraz że znalazła się u wybrzeży wielkiej, wiecznie zielonej delty. Uplotła słomianą łódkę z nadwodnych trzcin i papirusów, bardzo obficie rosnących w tych rejonach krainy, wskoczyła na nią i odpłynęła w głąb lądu aż znalazła się na, otoczonej prawie samymi sawannami i pustyniami, jednej i jedynej rzece w całej okolicy. Czasami towarzyszyły jej dzikie kaczki, ryby, węże, żółwie bądź krokodyle.

 

Czym bardziej w głąb lądu, tym bardziej delta stawała się coraz bardziej wąska, aż w końcu zlała się w jedną, ale za to bardzo długą rzekę. Syrena przypłynęła do porośniętego trzciną brzegu, wyszła z łódki na ląd i rozejrzała się dookoła. Wszędzie był prawie sam piasek, a miejscami stały także potężne skały, i taki widok rozciągał się aż po horyzont.

 

Gdy postać przeszła przez krętą dolinę pomiędzy wielkimi skalistymi górami, jej oczom ukazał się zamek z długą rampą, oraz z niedużą piramidą na dachu. Większość budynków w tej krainie miała kolor pomarańczowy albo jasnobrązowy, niektóre były jasnoszare albo białe. Syrena weszła do wnętrza budowli, a tam znajdował się długi drewniany tunel, prowadzący do piaskowego kanionu, w którym często gwiżdże wiatr. Przepływał przez niego płytki przezroczysty strumyk, zamieszkiwany przez minigatory i minidyle, czyli krokodyle wielkości małego kota, oraz przez żabulce, będące ropuchami o rozmiarach małego psa. Żyły tam też zielone ryby podobne do piranii i nieduże sumy wyglądające jak przerośnięte kijanki.

 

Po przejściu przez to miejsce, człekokształtny stwór dotarł do kolejnego zamku. W jego wnętrzu stały kolorowe posągi, przedstawiające dwunożne istoty człekokształtne, ubrane w długie wielobarwne szaty. Niektóre z nich miały głowy różnych zwierząt: psów, kotów, ibisów, sokołów, kobr, czy krokodyli. Gdy postać przechodziła przez kolejne komnaty, schody i tunele, posągi obserwowały ją z ukrycia. Kiedy wyszła z zamku, zauważyła strumień prowadzący do widocznych na horyzoncie zielonych gór pośród zdającej się nie kończyć pustyni. Nad wodą rosły trzciny, bananowce, cytryny i pomarańcze. Pośród traw mieszkały karaluchy i cykały świerszcze, a w koronach drzew ukrywały się małe zielone płazy, zwane drzewołazami.

 

Syrena dotarła do zazielenionych gór. Okazało się, że jest pośród ich rozległe źródło krystalicznie czystej wody. Postać wykapała się w tym zbiorniku, w którym okazało się że mieszka dużo małych kolorowych ryb, płazów, mięczaków i skorupiaków, po czym przeszła przez tropikalny las porastający całe wzgórza, następnie poszła dalej, wzdłuż kolejnego strumienia, który doprowadził ją do otoczonego palmami jeziora, ukrytego w głębi pustyni. To nie był miraż. Za kilkoma usypanymi z piasku wzgórzami rozciągało się rozległe bogate miasto, zbudowane w miejscu jednej z oaz.

 

Kiedy istota zwiedziła otoczone sadami i ogrodami potężne budowle i ukryte w nich przepiękne komnaty, często posiadające baseny, natrafiła ona na dosyć obszerny plac. Usłyszała buczenie dochodzące z nieba. Spojrzała w górę i oniemiała. Niemal prosto na nią powoli lądował metaliczny pojazd wielkości domu kilkurodzinnego, mający kształt głębokiego talerza. Gdy wehikuł znalazł się dosyć nisko nad jej głową, oświetlił ją snopem żółtego światła, po czym z obiektu powoli sfrunęło na ziemię kilka człekokształtnych istot z głowami zwierząt, takich jak ibisy, psy, sokoły, krokodyle i kobry. Otoczyły Syrenę i zbliżyły się do niej na bardzo małą odległość, po czym wszystko w jednej chwili zostało zasłonięte mgłą tak gęstą, że nic nie było widać.

 

Gdy mgła opadła, nikogo ani niczego nie było w pobliżu, nadeszła noc a niebo stało się jasnogranatowe i zapełniło się licznymi gwiazdami i mgławicami o wielu różnych kolorach. Postać zdążyła zauważyć, jak na jago tle oddala się pojazd latający. Wkrótce nadszedł poranek, ale było widać dwa małe pomarańczowe słońca i kilka księżyców o różnych kolorach i rozmiarach, a niektóre były większe od słońc. Poszła dalej przez pustynię. Dotarła do długiej alei otoczonej sfinksami, wieżami, obeliskami, piramidami i palmami. Doszła do końca ścieżki, a tam znajdował się rozległy i przepiękny pałac albo zamek, otoczony wysokimi murami.

 

Dalej za budynkiem ciągnęła się kręta ulica otoczona również wysokimi murami, a także dosyć bogato wyglądającymi domami otoczonymi ogrodami z palmami oraz balkonami z wysokimi kamiennymi płotami. Za nią leżał długi i szeroki dziedziniec otoczony palmami i wieżami, a na jego drugim końcu stał kolejny bogato zdobiony zamek albo pałac. Gdy syrena przeszła przez aleję i ogród oraz weszła do środka, zauważyła basen kąpielowy. Popływała w nim i poszła dalej.

 

Za murami tej budowli wypływało źródełko, z którego strumień wypływał daleko za pustynne góry z piasku i skał, prowadząc do kolejnych tajemnic tej suchej i gorącej krainy. Syrena udała się więc wzdłuż kolejnego strumienia. Mieszkały w nim czarne i pomarańczowe kijanki, oraz zielone, brązowe i szare sumy oraz zbrojniki. Postać była obserwowana z nieba przez dziwnie wyglądający i poruszający się obłok, który zmieniał kształty i szybko przemieszczał się po niebie.

 

Istota dotarła do białego kompleksu budynków i budowli, który mógł być niedawno opuszczonym domem jakiegoś rodu arystokratów. Będzie ona tutaj starała się dowiedzieć, dlaczego oni nagle opuścili taką piękną posiadłość, skoro wydawało się, że nic im tutaj nie brakowało. Przeszukując piwnice i komórki zasypane zużytymi meblami, znalazła kilka starożytnych papirusów. Było na nich napisane, że przez miasto przeszły dziesiątki dużych, wielokolorowych człekokształtnych postaci z głowami zwierząt, które były nieprzyjaźnie nastawione do ludzi i zbudowanych przez nich budynkach, oraz że ukryły się one w pobliskich górach.

 

Jednak w całej okolicy nie było żadnych gór. W pobliżu stało jednak miasto, nad którym górowało kilka piramid. W celu rozwiązania zagadki, syrena udała się właśnie tam. Nadszedł przyjemny chłodny wieczór, a pośród okolicznych trzcin świerszcze i rzekotki wydawały swoje odgłosy, przyjemne dla ucha ludzkiego. Postać przepłynęła przez staw, po czym pobiegła wzdłuż pustynnego strumyka prosto na plac otoczony wielkimi budynkami, przywodzącymi na myśl hangary zbudowane z dużych cegieł.

 

Nad postacią przeleciał meteoryt, uderzając w nią piorunem, i od tej pory istota była w posiadaniu potężnych mocy, zdolnych powstrzymać najazd dziesiątek rozbójników. Nagle z wnętrza dużych budynków wybiegło prosto w jej kierunku kilkadziesiąt stworów wielkich jak drzewa, a wyglądających jak mieszanki kilku rożnych gatunków zwierząt. Syrena pokonała je wszystkie, używając swoich mocy magicznych. Jedne zamroziła, inne spaliła.

 

Następnie poszła wzdłuż alei otoczonej sfinksami i obsadzonej palmami. Dotarła do kilku ogromnych piramid postawionych jedna obok drugiej, a każda z nich była wielka jak wieżowiec. W ich wnętrzach znalazła komnaty ze starożytnymi papirusami. Potem wyszła na zewnątrz, a wtedy Nad budowlami przeleciała wielka srebrna gwiazda. Zabrała istotę ze sobą i odleciała w kierunku jasnogranatowego nieba, obficie zasypanego małymi gwiazdkami, świecącymi na wiele różnych kolorów.

 

Koniec.

Średnia ocena: 0.0  Głosów: 0

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania