Wodospady
Te dni i noce, tylko na pół żywe,
uśmiech co chroni, by jak liść pożółkły
nie umrzeć,
zanim wiatr złapie w dłonie kolejne złudy
lub fantazji koniec.
A w radio płynie urok
z dna muzyki, leją się słowa,
kaskadą spływają,
a każde ranią wszystko w nosie mając.
I nagle cisza, wskazówki nie tańczą,
usta też milczą,
jakby wyczerpane padły baterie,
skończyły na ścianie.
Mury też padły, jeszcze chwila mała
na oddech szybki, gdyż za długo trwałam
gdzieś w zawieszeniu,
między snem a bólem.
Może dlatego dziś już nic nie czuję?
Zamykam oczy, idę szukać siebie.
Wszak jeszcze wczoraj byłam tu
o świcie.
Wierzyłam przecież, choć cud się nie zdarzył, że mi też wolno
czasami pomarzyć.
Komentarze (13)
uśmiech co chroni jak pożółkły liść
zanim go wiatr nie złapie
koniec złudy lub fantazji
w radio płynie urok z dna muzyki
leją się słowa spływając
ranią
wszystko mają w nosie
zamykam oczy idę szukać
siebie
jeszcze wczoraj byłam tu o świcie
wierzyłam przecież choć cud się nie zdarzył
że i mnie wolno czasami pomarzyć
po mojemu :-)
JJ, fajnie to zrobiłeś,
Muszę pomyśleć.
Może kiedyś, o ile nie zapomnę.
Pozdrawiam.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania