Wokół dyni. Haikupodobne
jak zwiną słońce
pomarańczową glacą
zabłyśnie dynia
*
radość jesienna
orzechy żołędzie susz
dynia balonem
*
żółtopyzata
hodowana przez miesiąc
dynia bezpłciowa
*
roześmiana do
blaszanego nieba skąd
niby fantom deszcz
*
dynia i jeż się
nie zniosą bo ona dla
niego za obła
*
czerwonogębny
księżyc zezowaty i
dyniowe pole
*
wysrebrzona noc
kobaltowe gwiezdne tło
ponad dyniami
*
trawą smakują
warzywka dietetyczne
zielone dynie
*
z dynią po drodze
na targ gdzie słońce w torbie
podzwania groszem
Komentarze (33)
Nadmiar łaski, trollu ;) Daj od razu pałę :-D
Nieco podciągnąłem w górę.?
Ja też... ale tak między nami, to niezła komedia z tymi ocenami. Ktoś cierpi na niestrawność i jeszcze wrzodów żołądka się nabawi...
Sympatyczne, choć mało haikowe.
Dynia - wdzięczny temat.
Jeżeli napisałam "haikupodobne", to - moim skromnym zdaniem - konkluzja raczej zbyteczna. A czy rzeczywiście jest wszystko "małohaikowe", to już bym z tym raczej polemizowała ;)
Bardzo ciekawy i oryginalny pomysł. Wszystkie interesujące i inspirujące, a niektóre także zabawne. 5, pozdrawiam :-)
Bardzo dziękuję :)
Na moje zezowate oko to jest senryu i całkiem udane ??
Szpilka i mnie się tak skojarzyło, bo z humorem, choć senryu bardziej - wprost - z ludzką naturą mi się kojarzą.
Z drugiej strony, można tu tak zinterpretować, choć nie wprost.
Tjeri
W senryu panuje wolnoamerykanka - luźna kompozycja, brak odniesienia do natury, wulgarny język np., to taki ludyczny gatunek, przeciwieństwo eleganckiego haiku ?
Szpilka, ano. Ale w tematyce kojarzę wyśmiewanie (tudzież groteskowe horroryzowanie) ludzkich przywar, słabości.
Tjeri
W sumie to nie moja działka, mimo że mam naturalną skłonność do esencjonalnego pisania, akurat czytałam o twórczości Białoszewskiego i jego przygodach twórczych z mini - mironū, stąd mój wtręt ?
Szpilka podyskutować zawsze fajnie. Tym bardziej że gatunki literackie nie są jak granice państw... Co jakiś czas ktoś je przekracza, definiuje na nowo. Wszystko ewoluuje. Bardzo lubię atmosferę wszelkich haikupodobnych miniatur. A Białoszewskiego w takiej odsłonie jeszcze nie czytałam!
Tjeri
Wspaniale, że zauważasz tę ewolucję, ostatnio miałam niemiły zgrzyt, bo ktoś się upierał, że trzeba koniecznie klasycznie, otóż nie trzeba, bo ta forma też ewoluowała ?
Też lubię czytać mini, na razie się nie porywam, ale kto wie? Aha, dyskusja fajna rzecz i potrzebna ?
Szpilka, może nawiązujesz do mojego pytania, czy koniecznie trzeba uwspółcześniać klasykę? Było trochę niefortunne, przyznaję. Niedawno czytałam książkę złożoną z sonetów, a były to sonety w klasycznej formie i w uwspółcześnionej. To była dobra zabawa. Uwspółcześniaj, jak możesz. Chyba miałam wtedy jakieś zaćmienie umysłowe. A może nie o mnie wspominasz, ale i ja się teraz usprawiedliwiam.
Szpilka jasne że tak! Poza tym, co do haiku, to mam wrażenie, że nieklasyczne daje w naszym języku większe możliwości wyrazu. Klasyczne jest jednak skrojone pod japoński, próba sztywnego trzymania się zasad często paradoksalnie wynaturza tę formę.
Trzy Cztery
Nie o Tobie, Ty jesteś bardzo grzeczna i stonowana, a ta osoba, z którą miałam zgrzyt, tylko pozornie grzeczna, potrafi ukąsić rany nie robiąc ?
Wiesz, kalsyk piękna rzecz, ale wszystko się nudzi, stąd poszukiwania, aczkolwiek chyba Grochwiak popełnił sonety białe, także znani i uznani też eksperymentowali twórczo, to dlaczego my nie możemy?
Tjeri
To prawda, dlatego warto eksperymentować z haiku, bo dlaczegóż nie? Zresztą mamy własne mini, nazywają się pestkami, nie są obwarowane regułami jak haiku, jeśli kiedyś zacznę przygodę z mini, to właśnie z pestkami ?
Szpilka - a coś więcej o pestkach? Brzmi zachęcająco, a nie miałam do czynienia...
Tjeri
A proszę, tu jest pięknie opracowany temat polskiego mini:
http://przewodnikpoetycki.amu.edu.pl/encyklopedia/mala-forma/
Szpilka O! Dziękuję, fajna strona!
Tjeri
Czytaj na zdrowie ?
Może być, co chce :-D
Tjeri
Jedna podstawowa trudność jest taka, że w Japońskim słowa są średnio krótsze, więc w 17 sylabach można zawrzeć więcej słów. De facto naśladując Japończyków musimy być jeszcze lakoniczniejsi niż oni. Stąd zresztą problemy z przekładami; wiele klasycznych haiku jest przekładanych jako czterowersowe.
Zaciekawiony dokładnie! Do tego mają ogromny asortyment "kigo" złożony czasem z zaledwie słówka... U nas ciężej o to. :)
Tjeri
Chociaż oczywiście czasem zdarza się jakiś błyskotliwy pomysł. Kiedyś wymyśliłem paraprzekład (oddanie sensu zawartego w kilku różnych przekładach) sławnego haiku Basho o żabie skaczącej do stawu. Okazało się, że da się to zgrabnie oddać w wersach jeszcze krótszych niż w oryginale.
"stary staw
księżyca blask
żaby plusk"
Można by to nawet nazwać nową formą "Iku" czyli wierszyk oparty na haikowych zasadach tylko jeszcze krótszy. (3-4-3)
Zaciekawiony
Faktycznie, skompresowałeś :)).
To haiku jest chyba takim sztandarowym przykładem gatunku, choć myślę, że u nas nie najszczęśliwszym. W oryginale "kigo" to były "żaby" - w sensie te wiosennie kumkające. U nas żaba raczej nie niesie tak oczywistych wiosennych konotacji.
Befano, miniaturki świetne. Kolorowe, pomysłowe. Już pierwsza wywołuje uśmiech. Dobra pomarańczowa dynia, gdy tak biało dookoła. Nawet dynia zielona... Lubię słodką zupę na mleku z dyni, z zacierką zrobiona własnoręcznie i cukrem waniliowym. Co roku muszę ją ugotować jesienią, przynajmniej raz. I sama później ją zjadam, bo nikt więcej za nią nie przepada.
No to się wpraszam na tę zupkę :-) Tylko gdzie?
Całkiem fajny opis dyni. Pozdrawiam 5
Ja też :-)
Dla mnie haiku musi zawierać elementy filozofii, psychologii czyli wnikać głęboko pod skórę. To jest piękne, kiedy w kilku słowach można stworzyć obraz i opowiedzieć o nim.
"Z dynią po drodze
na targ gdzie słońce w torbie
podzwania groszem"
To jest bardzo haikowe. Można sobie wyobrazić wedrowca na zakurzonej drodze, zmęczonego ciężka pracą rolnika, który idzie, jedzie sprzedać plony swojej pracy, zeby zarobić na utrzymanie rodziny.
Nawet o czymś podobnym nie pomyślałam :) Według mojego zamysłu, to miało być tylko śmiesznie :)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania