,,Wołyń" - dyptyk
Uciekinierka
Mój ojciec był śniegiem w porzeczkach,
Przenajświętsza Panienka okryła
go osmaloną nałęczka z resztek strzechy sąsiadów
i zadaszyła na zawsze.
Odnosił poczerniałe od krwi pniaki,
wrzucał do bunkrów trzonkowe granaty,
żegnając je po chłopsku serią na krzyż.
Kiedy już z mamą żęli żyto
na nowe poszycia,
zza miedz waliły obuchy rozpoznawanych siekier.
Ćwiczenia na postaciach
Pamięć to nie jest utrzymanie lastryka na mogile.
Moją ojczyzną jest Polska Podziemna, powiedział może ostatni niezłomny,
tegoroczny maturzysta.
Ojciec, były partyzant chronił mnie przed nią,
bardziej zamknięty po skatowaniu przez milicję.
Otworzył się tylko raz,
nawet podczas bitki z Niemcami albo Banderowcami,
po wycelowaniu, zawsze zamykał oczy,
bo nie na ślepo wierzył,
że jest jeszcze coś, do rozpoznania przez Boga
Komentarze (4)
Pięknie napisane... niezwykle pięknie
serdeczne dzięki
Podpisuję się pod Grafką. 5 ode mnie.
"po wycelowaniu zamykał oczy"... Spytałem kiedyś mojego dziadka, czy zabił kogoś na wojnie. Odpowiedział, że jako saper nie miał nawet okazji, ale raz brał udział w wymianie ognia i wtedy porucznik krzyczał na niego, żeby przestawił celownik w karabinie. Rzecz w tym, że dziadek celowo go zawyżył, bo nie chciał nikogo zabić. Może dobrze, że był saperem. To był rok 1920.
Mój ojciec ekskortował z bronią moją natkę w drodze /za dnia było bezpieczniej/ po resztkę dobytku.do pacyfikowanego w nocy Łubowa.
I zgadali się w drodze, poniewż mama była już wdową, ojciec powiedział /wiem to od siostry/ z szacunkiem :
ciotko, ja bym się z wami ożenił.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania