Wóz, panienki, niedoszła miłość i była
Robił jak wół, często nawet 14 godzin i w każdą niedzielę byle zabrać ją na wakacje do wietnamu.Marzenia te by się ziściły, gdyby nie fakt, że jego kobieta często bywała na takich wakacjach z frajerami takimi jak on, i oni przez nią często odbierali sobie życie, i tak by było z jej nową zabaweczką, gdyby nie fakt, że od tej tyrki dostał przepukliny i spędził w szpitalu 2 miesięce, a w tym czasie jego kobieta o nim zapomniała i poszła w tan z innym, a on wyszedł ze szpitala i za oszczędzone pieniądze na niedoszłe wakacje kupił sobie niezły wóz którym mógł bajerować masę panienek.Ale i tym razem razem miał pecha.Gdy tak wiózł swoją nową zdobycz w swojej wypasionej machinie, niespodziewanie spotkał na szosie pewną staruszkę.Staruszka ta była garbata i posiadała defekt w jamie ustnej, przez który strasznie capiło jej z buzi.Ale nic, zabrał ją ze sobą i przewiózł te parę kilometrów, aż tu nagle w pewnym momencie staruszka kichnęła z całą mocną i oprychała go, co spowodowało, że zaczął strasznie śmierdzieć, tak że panienka siedząca obok uciekła czym prędzej z wozu i nie chciała mieć z nim do czynienia.Zezłościł się i chciał się zemścić na staruszce, aż tu nagle wyjęła z spod łachmanów rewolwer i przystawiła mu do skroni.Facet zamarł, serce zaczęło mu bić mocniej a gdy odwrócił się zobaczył swoją byłą.
Komentarze (2)
5, pozdrawiam :-)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania