Woźna

Szła powoli, ociężale. Białe klapki stukały przy każdym spotkaniu z podłogą wyłożoną brudno białymi płytkami. Od rana nic tylko sprzątanie, zmywanie podłóg, ścieranie kurzy, odklejanie zaschniętych gum z najróżniejszych miejsc. Szur, szur po podłodze. Z chęcią rzuciłaby to wszystko. Cały dzień na nogach a nikt tego i tak nie doceni. Ręką odgarnęła słomianą grzywkę z czoła, na którym zbierały się przezroczyste krople potu. Usiadła na wytartym krześle, kiedyś musiało mieć trawiasty kolor. Spoglądała przez okno w czerwonej framudze. Nie wiedziała czemu miały służyć te wszystkie kolorowe dodatki. Kilka lat temu miało to jakiś sens, kiedy przychodziły tylko najmłodsze dzieci. One podrosły i cukierkowy świat odchodził w niepamięć. Niebieskie ściany ze słonecznymi dodatkami przestały rozświetlać pochmurne dni. Spojrzała na dłonie oparte na kolanach. Szare jak dzisiejszy świat za oknem. Szare jak całe jej życie.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 3

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (8)

  • LittleDiana 7 miesięcy temu
    Witam nową osóbkę :)
    Tekst naprawdę przejmujący i smutny.... Bardzo realistyczny :)
    Zapraszam do mnie :)
  • Monika Mara 7 miesięcy temu
    Witam, witam :)
    Dziękuję za komentarz.
  • Morus 7 miesięcy temu
    Powinna rzucić tę robotę i pójść do fabryki na taśmę.
  • Monika Mara 7 miesięcy temu
    Wtedy pewnie mniej by narzekała.
  • Hubert Marianowicz 7 miesięcy temu
    Smutne, realistyczne, ale równocześnie mądre i skłaniające do refleksji, Pozdrawiam
  • Monika Mara 7 miesięcy temu
    Dziękuję :)
  • Bajkopisarz 7 miesięcy temu
    Skoro z chęcią by robotę rzuciła, ale nie rzuca, to znaczy że nie może. Skoro w ogóle podjęła tę pracę, a nie inną, bardziej ambitną i jej odpowiadającą, to znaczy, że nie mogła. Pytanie dlaczego? Odpowiedź na nie będzie wyjaśnieniem przyczyn szarego życia. Czego i w którym momencie zabrakło - wcale niekoniecznie z winy woźnej?
  • illibro 7 miesięcy temu
    Ja już na jej miejscu zadawałbym sobie pytanie, czy da się jakoś tą szarą rzeczywistość pokolorować? A potem bym się skoerował do sklepu z farbami i wziął się za robotę. No ale różne są temperamenty.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania