wpizdu. preces.

mam pięty zajechane, zrogowacenia i krew odciskam ci na kafelki, mnie tu nie ma. a klęczę i próbuje zmyć ten syf,

mnie tu nie ma. a ty patrzysz i mówisz gdzie jeszcze, gdzieś jeszcze mnie tu nie ma. potem umyję dłonie

i się sparzę a potem ukoję i powiem ci coś po raz pierwszy, ty

nie usłyszysz, jakby mnie nie było. jestem

i piersi mam pełne słów mlecznych, gdziekolwiek, więc jak mamka karmię wszystko, więc jak mamka na wszystko

nie spojrzę. i ciebie widzę gdziekolwiek.

Średnia ocena: 3.8  Głosów: 10

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (25)

  • JagVetInte 2 miesiące temu
    Czuć obecność Boga, którego nie ma. A czy chcemy takiego Boga?

    No właśnie.

    To jak rozmowa z kimś bliskim, gdy jesteś na dnie, a on nie słucha.

    Na swoje podobieństwo...

    Dużo masz nawiązań. Smuci. Ale daje nadzieję.

    Super 👌
  • Roma 2 miesiące temu
    Dziękuję.
    To dla mnie ważny wiersz i w sumie uważam, że jeden z najlepszych... albo inaczej: jeden z takich, które mi się najbardziej podobają.
    Fajnie, że zauważasz to co chciałam przekazać :)
  • JagVetInte 2 miesiące temu
    Roma a, bo zgubiłem jedną rzecz:

    Daje nadzieję bo w takich sytuacjach jest przebłysk... Że może warto wierzyć w siebie.

    O to to.
  • Roma 2 miesiące temu
    JagVetInte dobrze, że sobie o niej przypomniałeś, bo to naprawdę ważna rzecz :)
  • realista 2 miesiące temu
    Gwizdu, co ma do treści
    Chyba ,że się to w głowie już nie mieści.
    Więc tę ohydę należy wyrzucić
    By pięknej głowy nie bałamucić.
  • Roma 2 miesiące temu
    Chciałabym do tego komentarza móc podejść rzeczowo, ale chyba nie umiem. Nie potrafię go przeczytać inaczej jak po prostu wyrażenie niechęci, nie widzę w nim nic merytorycznego i w sumie to spoko... masz do tego prawo.
    Może jakiś inny tekst Ci kiedyś podejdzie, jakby co to zapraszam.
  • Tjeri 2 miesiące temu
    Wiersz jak pomieszczenie z za niskimi drzwiami. Wchodzi się i na starcie dostaje w głowę, a potem tylko boli bardziej. Przejmująca, gęsta modlitwa do nieobecności.

    Pod adresata można podstawiać różnie (Boga, drugiego człowieka, jak i samego siebie), zapis jest uniwersalny i w każdej konfiguracji się sprawdza. Właśnie, zapis — szpilki się nie wciśnie, nie ma miejsca na oddech — to oddaje zmęczenie podmiotu lirycznego, ten jego afektywny potok słów, na które nie ma i nie będzie odpowiedzi.

    Podobają mi się te przetykania cielesne, one wiążą podmiot liryczny z byciem (podczas gdy jednocześnie czuć bolesne niebycie...).
    "pięty zajechane, zrogowacenia i krew"
    "umyję dłonie
    i się sparzę"
    "piersi mam pełne słów mlecznych"
    Jest ciało! Więc tym bardziej uderza brak — szeroko pojętej odpowiedzi.

    Momentem, który po prostu mnie zachwycił jest fraza o piersiach pełnych słów mlecznych. Absolutnie genialne. I o ile cały wiersz jest bardzo bogaty znaczeniowo, to tu otwiera się nowa galaktyka. Świetne.

    Wiersz zostawia mnie z poczuciem wysłuchania skargi, cierpienia podmiotu lirycznego, który daje w życiu więcej niż dostaje, ten kontrast między tym co go spotyka (destrukcja ciała — krwawienie, parzenie) a tym co daje (karmi).
    Świetny wiersz.
  • Roma 2 miesiące temu
    Miewam chwilę zwątpienia co do publikowania swoich wierszy, ale takie komentarze jak Twój sprawiają, że jednak mi się chce. I to nie dlatego, że jest pozytywny, tylko dlatego, że jest wartościowy. Wchodzisz w tekst, znajdujesz dużo, potrafisz patrzeć ponad. Bardzo, ale to bardzo Ci dziękuję.
  • Tjeri 2 miesiące temu
    Roma
    Miło mi bardzo, choć trochę to niestosowne stwierdzenie w kontekście aury wiersza...
  • Roma 2 miesiące temu
    Tjeri a niech będzie niestosownie, może. Raz jeszcze, dzięki.
  • Dusza_boli 2 miesiące temu
    Powiem krótko: wchodzi do środka i szybko nie wyjdzie.
  • Roma 2 miesiące temu
    Dziękuję, to że tak zadziałał jest dla mnie bardzo ważne.
  • Mordo Clutterfuck 2 miesiące temu
    Wiersz przypomniał mi jak kiedyś szorowałem posadzkę na budowie a to była już dwunasta godzina roboty i szef tylko stał i gadał z innym szefem a ja z kolega szorowaliśmy tę nieszczęsną posadzkę, która i tak następnego dnia prawdopodobnie znów będzie brudna...
    Płaca też była dość nędzna. Pozdrowionka!
  • Roma 2 miesiące temu
    O. Jak już tak wspominamy:
    "Jeszcze gdy chodziłem do podstawówki, to był tam taki Paweł i ja jechałem na rowerze, i go spotkałem, i potem jeszcze pojechałem do biedronki na lody, i po drodze do domu wtedy jeszcze... już do domu pojechałem."
    XD
    Pozdrawiam :)
  • Garść 2 miesiące temu
    Zawężenie tej -wszystkości- do jednego obiektu tak się kończy, i nie tylko w tej wspólnej , werbalnej, przestrzeni.
    Można, P.A., każdą konfesyjną linijką się zachwycić, bo mega trafnie ujęłaś clou różnicujące zachowania pod. lir. i adresata, począwszy od kontrastu tytułu, ale... mam nadzieję, że wulgaryzm (część pierwsza) przekreśla modlitwy do nieczułego.
    5!
  • Roma 2 miesiące temu
    Tak się.konczy i tak takie wiersze powstają.

    Też mam taką nadzieję.
    I dziękuję bardzo za, po raz kolejny, dogłębne wejście w tekst z otwartą głową. Cenię to bardzo :)
  • Roma 2 miesiące temu
    *się kończy
  • Domi123 2 miesiące temu
    Świetny tekst. Gęsty i ciężki.
  • Roma 2 miesiące temu
    Dziękuję bardzo, trochę się obawiałam go wstawić.
  • Grain 2 miesiące temu
    przypomniałem sobie ten tekst w trakcie oglądanego filmiku o tym, co może zdziałać trzepnięcie kobiety z żółtego jesiennego liścia po pupie.
    jest nadzieja w nas!
  • Roma 2 miesiące temu
    Myślę, że wiersz jest troszkę cięższy, ale cieszę się, że (jak czytam) pozytywnie na Ciebie wpłynął.
  • Grain 2 miesiące temu
    Czarna bielizna - tak, czarna rozpacz - nie.
  • Roma 2 miesiące temu
    Według Ciebie.

    Dlaczego kobieta miałaby nie móc rozpaczać?Dlaczego miałaby nie móc wyrażać się w taki sposób jaki potrzebuje?

    Ja jak chce to będę wulgarna, jak zechcę napisać o swojej kruchości to napiszę, a jak uznam, że pora na słodki wiersz o kochaniu to taki poczynię. Nie potrzebuję pozwolenia czytelników na to co we mnie - wystarczające jest dla mnie to na co pozwala mi poezja i to na co ja sobie w niej pozwalam.
    Twoje zdanie szanuję.
  • Grain 2 miesiące temu
    Roma, szanuję każdą twoją publikację, wypowiedź.

    Niektóre wiersze /w tym twoje/ są z gatunku tych, którym jeszcze nie uda się mnie rozjechać,
    instynktownie jestem za życiem, w najczarniejszych myślach - za szukaniem jego jaśniejszych stron.

    Jak pisał Louis Aragon ; " a róże wzdłuż całego szlaku wichrom zagłady zaprzeczały".
  • Roma 2 miesiące temu
    Grain rozumiem.
    Ja też jestem za szukaniem tego światła gdy go brakuje, ale czasami jest jak jest. I o tym też można/trzeba pisać.
    Piękny cytat, prawdziwy.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania