wpół do maja
nosiło ich, oj nosiło. po grudniu.
szukali bzu, a on pod śniegiem. garściami czerpali
i pachniało na ulicach.
pachniało za firankami. wprost z kominka
iskrzyło majem.
by wystrzelić feerią barw w marszu mendelssohna.
bliżej wiosny – wybrzmiałej falstartem.
Komentarze (11)
A to dopiero - niemal szaradę zafundowałaś opowiczom. Zima w maju - nie do zapomnienia, na dodatek z marszem Mendelssohna: takich chwil się nie zapomina. :D Prawdziwie kunsztowne cacko.
Dziękuję, Piliery. Czasami trzeba trochę pomieszać pory roku, żeby oddać to, co naprawdę nas nosi. Cieszę się, że ta szarada i ślubny akord do Ciebie trafiły.
Rozczula mnie ta niecierpliwość serca, które już wypatruje wiosny, choć świat jeszcze nie zdążył odtajać. I z czułością czytam próbę wyprzedzenia czasu, żeby choć na chwilę poczuć zapach bzu... piękne!
Oj, bo to jest szalone serce... xD
Dziękuję, Duszo, za komentarz
Zima w maju? Dla mnie normalka,,,, pory roku są zbyt sztywne...to tylko daty...fajne
masz rację, mm, czasami w zimie cieplej niż w upalne lato...
super tytuł
"A na imięęę miałaś właśnieee... Małgośkaaa..."
Grisza, od kiedy Ty umiesz śpiewać? xD
Moim zdaniem raczej zerkają w tył...bez zeszłoroczny....ale...tak czy tak chodzi o wiosnę
mm, dziękuję za przeczytanie i komentarz.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania