Wraz ze słońcem

Złociste pola wiatrem muskane

Sięgają daleko ku krańcu wzroku

Niebo zalewa się odcieniami pomarańczu

To słońce zanika - jak stare wspomnienie

 

Powietrze przesycone ciepłem i tęsknotą

Wypełnia płuca, czyniąc w nich rozkwit

Cudowne promienie chowającej się gwiazdy

Wraz z ciepłem ślą szepty pożegnań

 

Widok to tak zwyczajny, a zarazem niesamowity,

Iż jest miodem na obecny ból

Nawet posoka - wciąż z ran cieknąca

Komponuje się tu pięknie - jak szkarłatny nurt

 

Wiem, że odchodzę, iż to koniec nadchodzi,

Jednak nie mam żalu i nie czuję strachu

Co miałem przeżyć, dawno przeżyłem

Życie te było niczym czarna herbata z miodem

Raz to gorzkie, a raz to słodkie

A czasami w sam raz

Lecz prawdziwe szczęście wydobyłem

Dzięki pamięci o Memento Mori

 

Tak więc leżę w bezruchu i spoglądam przed siebie,

Rozpływając się jak marcowy lód

Widzę tylko ciemne barwy nieba,

Po czym odchodzę wraz ze słońcem

Tam, gdzie powstała śmierć.

I narodził się cud.

Średnia ocena: 2.7  Głosów: 3

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (3)

  • Sokrates 3 godz. temu
    dobrze oddany nastrój pożegnania i piękne zakończenie
  • zuraw 2 godz. temu
    Cieszę iż się spodobało ☺️
  • piliery
    Niemal w każdym twoim tekście błędy z podstawówki. :( "ku krańcu"? >KU KRAŃCOWI<, "te życie" >TO< I pełno "ograńców" : "słońce zanika jak stare wspomnienie" i bzdur w rodzaju: "powietrze wypełnia płuca czyniąc w nich rozkwit", cudowne promienie wraz z ciepłem ślą szepty pożegnań" Brr, skąd Ci to przychodzi do głowy? Okropność.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania