Wraz ze słońcem
Złociste pola wiatrem muskane
Sięgają daleko ku krańcu wzroku
Niebo zalewa się odcieniami pomarańczu
To słońce zanika - jak stare wspomnienie
Powietrze przesycone ciepłem i tęsknotą
Wypełnia płuca, czyniąc w nich rozkwit
Cudowne promienie chowającej się gwiazdy
Wraz z ciepłem ślą szepty pożegnań
Widok to tak zwyczajny, a zarazem niesamowity,
Iż jest miodem na obecny ból
Nawet posoka - wciąż z ran cieknąca
Komponuje się tu pięknie - jak szkarłatny nurt
Wiem, że odchodzę, iż to koniec nadchodzi,
Jednak nie mam żalu i nie czuję strachu
Co miałem przeżyć, dawno przeżyłem
Życie te było niczym czarna herbata z miodem
Raz to gorzkie, a raz to słodkie
A czasami w sam raz
Lecz prawdziwe szczęście wydobyłem
Dzięki pamięci o Memento Mori
Tak więc leżę w bezruchu i spoglądam przed siebie,
Rozpływając się jak marcowy lód
Widzę tylko ciemne barwy nieba,
Po czym odchodzę wraz ze słońcem
Tam, gdzie powstała śmierć.
I narodził się cud.
Komentarze (3)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania