Wraz ze słońcem
Złociste pola wiatrem muskane
Sięgają daleko ku krańcowi wzroku
Niebo zalewa się odcieniami pomarańczu
To słońce zanika - jak stare wspomnienie
Powietrze przesycone ciepłem i tęsknotą
Wypełnia płuca, czyniąc w nich rozkwit
Cudowne promienie chowającej się gwiazdy
Wraz z ciepłem ślą szepty pożegnań
Widok to tak zwyczajny, a zarazem niesamowity,
Iż jest miodem na obecny ból
Nawet posoka - wciąż z ran cieknąca
Komponuje się tu pięknie - jak szkarłatny nurt
Wiem, że odchodzę, iż to koniec nadchodzi,
Jednak nie mam żalu i nie czuję strachu
Co miałem przeżyć, dawno przeżyłem
Życie to było niczym czarna herbata z miodem
Raz to gorzkie, a raz to słodkie
A czasami w sam raz
Lecz prawdziwe szczęście wydobyłem
Dzięki pamięci o Memento Mori
Tak więc leżę w bezruchu i spoglądam przed siebie,
Rozpływając się jak marcowy lód
Widzę tylko ciemne barwy nieba,
Po czym odchodzę wraz ze słońcem
Tam, gdzie powstała śmierć.
I narodził się cud.
Komentarze (8)
dobrze oddany nastrój pożegnania i piękne zakończenie
Cieszę iż się spodobało ☺️
Niemal w każdym twoim tekście błędy z podstawówki. :( "ku krańcu"? >KU KRAŃCOWI<, "te życie" >TO< I pełno "ograńców" : "słońce zanika jak stare wspomnienie" i bzdur w rodzaju: "powietrze wypełnia płuca czyniąc w nich rozkwit", cudowne promienie wraz z ciepłem ślą szepty pożegnań" Brr, skąd Ci to przychodzi do głowy? Okropność.
Autor mierzy się z nieuleczalna chorobą?
Nie ma czegoś takiego.
zdrowia szczęścia pomarańczy niech ci chłopak nago tańczy 😘
Dzięki dzięki 😝😝😝
Niezwykły, przepiękny klimat.
5, pozdrawiam 😀
Dziękuję i nawzajem 🫶🏻💚🌲
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania