Wróciłem z życia na chwilę

Wróciłem z życia na chwilę.

Powiedziała: „Witaj”, przytuliła, jak to matka, a potem dała mi kibel i powiedziała: „Wynieś”. Ten sam, zielony, pęknięty, jak kiedyś.

 

Więc zszedłem w smród wnętrzności śmietników, w psie fekalia na łysinach trawników, w woń spalonego tłuszczu i obszczanej bramy.

 

Jakiś brudny kundel podniósł nogę przy słupku trzepaka.

 

Słońce zachodziło, w oczodołach okien obdrapanych z tynku kamienic.

Usiadłem na starej popękanej desce. Przyzwyczajenie tu już nie mieszka, ale serce przebite strzałą ciągle tu jest.

 

Kurwa, to ja. Znowu tutaj. Nie ten sam, a jednak.

 

Aha, jeszcze muszę wysypać ten kibel.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 1

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania