Wrzask z suk krtani. Awers i rewers.
Gdy światło twe zgaśnie w swym własnym mroku skonam. Uczuć jałowych we mnie zbyt wiele. Nim pękniesz twarz mą otul w swą rękę. Na oceanach codzienności umieram i rodzę co dzień . Śpiew słyszę, szum widzę, tarczą przed twym mieczem skrywamy swój świat mglisty ponury co mi ostoją, jam "ja," karmię się jedynie grozą. Horrorem tętnią me żyły, me ścięgna drewniane a żywe. Niczym mi robactwo , niczym mi ludzie. Jam Pinokio , ale chłopcem ja stać się nie chciałem, jam "Ja" kukiełka pacynka Lalka drewniana lecz nadal po kres i dłużej żywa. Jestem kuglarzem, wstrętem głuchej martwej ciszy. Wzrokiem zabijam. Zło ramionami własnymi chronię przed tymi dobrymi. Czyli złymi. Jam pajac lecz respekt wszystko i wszyscy przede mną czują. i będą wiecznie czuli. Jam słowem biegle władam, jam nad emocjami panuje, jam wiem czym rozkosz czym i skąd cierpienie. Jam wszystko i nic wiem,. Jam się Samym sobą upalam. Jam szyty gór od razu przekroczył jeszcze przed ich powstaniem. Jam skrzywdził. Jam karał. Jam grzeszył, jam naprawiał. Ja ból znam, znam przyjemność. Ja złem się karmię a dobrem truje. Jam wskrzeszał jam był wskrzeszony mimo że jam nigdy nie umarł. Ja zabije ja ciało rozprawie. Ja pokusą twą, polisami rolników. Ja ogień ja woda
. Ja to wszystko czyli zwykła nie_zwyczajna nicość. Pustka serc waszych, waszych uczuć, strachów, lęków, bojaźni, zamiarów i modlitw. Ja wzywam was do pokuty. Do uciszenia swych jęków urojonych. Na podłym skwarze wśród ognia marznę. Na chłodzie się przegrzewam. Nie jestem normalny. Nie jestem miły i nie mam kultury. Morale mam wysokie. Chlubie się swą wyższością nad wami nad miernotami tego łez padołu. Wkurw mnie a skrucę o głowę. Bo ja jestem cieniem grobów. Dzwonem piekielnym. Twoim końcem, ostatnim tchnieniem. Ja przeklęty ale łez nie ronię. Nie wnikam nie dociekam, nie szukam nie znajduje. Przeklinam, wrzeszczę, krzyczę o ulgę błagam bo ja jestem twardy jak skała jak diament ale cierpię katusze i w niebo jak pies do księżyca wyje. Ból noszę w sobie na sobie wewnątrz i na zewnątrz, w ciszy i w hałasie. Jam słońce jam mrok jam twoje i swoje własne i cudze cierpienie. To ja kończę to ja zaczynam. Ja spowiadam ja daję rozgrzeszenie nie ksiądz nie pop czy rabin. Ja twoje echo ja to twe troski ja to twa wiara ta szczera i ta zakłamana. Ja to ból twój, powtarzam to i będę powtarzał . Skończe zanim zscznę, zacznę zanim skończe. Ja to alfa i omega, ale tak już na raczej nieraz pisano. Niemniej wiem jedno choć ja nie człowiek nie ludzie toś tyś mi w gwiazdach zapisana, na szali snów tych okrutnych snów koszmarów gdy dotyka paraliż. Ja dorwę wszystkich i się z nimi rozprawie. Ja skarce ja ubije ja dobije ja zabije. Ja, ja sam ze sobą tańcze. Bo ja nie człowiek i żadna mnie nie chce. Każda mi sroga jałowa. Gardzi mym sercem, które kocha szczerze bijąc jak dzwon jak harmonia jak nafta paląc wzrok motłochu. Hańebny świat ten hańebne wasze czyny. Wy lubicie mięso ja wolałbym się gównem najeść. Na szczycie dna chmur obłoków i kłębów dymu. Wasze dzieci nie są moje.wasze sny mi nie śnią śę. Nie mogą. Ja tylko koszmary śnię. Tylko ja ich treść mogę i potrafię zrozumieć. Ja jestem wielki i groźny więc bójcie się mnie jak ja się się boję. Bo ja to ja. Włóczykij obcy tubylec. Nie jestem wam rodak mi przyjaciel nawet nie jestem waszym wrogiem. Choć wam ja nim jestem to nie wy mi równolegle. Ja pan światów , groza grozy. Jęk syren, jęk meduz, jęk harpi , jęk bagien, mglistych bagien,,, gdzie mgła się unosi, gdzie mgła opada. Ja to ja. Jak krzem jak bazalt. Jak era jak wiek Jan stulecie. Twardy a kruchy. Ponury a wesoły niczym klaun ale smutny i chory... Jak dałn czy choleryk . A tak naprawdę to jestem schizofrenikiem.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania