Wrześniowy konfesjonał

park z ławeczką

tę na słońcu traktowała jak kapliczkę

tu załatwiała swoje sprawy z Bogiem

a kiedy mieli humor

biegali po ciepłych kałużach

przebijała Go

fantazją w robieniu błotnego masła

 

upaćkany robił jej kropkę na nosie

ona zbieżnego zeza i odchodził korytarzem

rzeźbionym kasztanami pieczętując piękno

śladami mokrych stóp

 

jej szczęście

koloru wczesnej jesieni

pachnie dojrzałymi jabłkami

kapiącymi w mokrą ziemię

Średnia ocena: 4.9  Głosów: 7

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (6)

  • Patriota 2 miesiące temu
    Bardzo dobry wiersz, Nurio.
  • Nuria 2 miesiące temu
    Dziękuję, za miłe słowo :)
  • Zaproszenie!
    Literkowa w porozumieniu z 00.00 podaje tematy do kolejnej Bitwy na Rymy:
    Pierwszy: Białe latawce
    Drugi: Nietoperze ptaki mroku
    Można poruszać się w jednym temacie, lub w drugim, albo połączyć obydwa.
    Wyobraźnia niech zadziała.
    Termin do 20 września [północ]
    Do dzieła Opowijczycy!!!
    Liczymy na Ciebie!
    Literkowa
  • pasja 2 miesiące temu
    Cudna ta jesień ze wspomnień utkana. Wszyscy mamy taki konfesjonał bez pokuty, a jabłko jest szczęściem na jesienny spleen.

    Pozdrawiam
  • Nuria 2 miesiące temu
    Utarło się, że jesień, także jesień życia, musi być ponura jak pokuta za grzeszne życie.
    Jeśli człowiek miał dobre życie, jeśli był szczęśliwy i tym szczęściem dzielił się z innymi, to i na starość z radością robiłby z wnukami masło w pobliskiej kałuży :)

    Pozdrawiam:)
  • Jordan Tomczyk miesiąc temu
    Mi również się podoba. Taki optymistyczny, zupełnie inny od większości moich, niemniej bardzo przypadł mi do gustu ;)

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania