Wścieklizna
obiecywałeś a ja wierzyłam
teraz znów kąsasz wyciągniętą rękę
chyba dlatego że lubisz smak krwi
albo te plastry
pod którymi ukrywam naszą znajomość
to skomplikowane
bardziej nawet niż domek z kart
stojący przy drodze donikąd
gotowy runąć
kiedy stawiam kolejne piętro
Komentarze (9)
Zazdroszczę, że ludzie potrafią wierzyć w obietnice bez wcześniejszego 'sprawdzam'. Taki luksus... tylko czy po tym należy szukać rachunku krzywd?
Początek dobry, domki z kart ograne w poezji...
Grafomanka, dziękuję za uwagi i postaram się nie powielać ogranych tematów. Wierszami byłam zmuszona zainteresować się od nowego roku, ale zaczyna mi się to pisanie nawet podobać.
Pozdrawiam
Furen, no popatrz, dotknęłaś i od razu wiersze... no, no xD
Grafomanka nie, pozwoliłam komuś na nie zerknąć i coś pomajstrować, ale to chyba nie jest zabronione?
Grafomanka czy powinnam wpisać współautora, nawet jak on tego nie wymaga?
Furen, nie chce mi się w to bawić, a nawet udawać, że się bawię... trzymaj się ciepło!
Grafomanka no dobra, znaczy jestem klonem? Nie bardzo znajduję sposób, żeby udowodnić, że jest inaczej, ale trudno. Myślę, że mogę z tym żyć.
Pierwsza sobota karnawału, można się bawić.
Pięknego dnia.
Interesująco, ludzie przechodzą etapy, może on tego potrzebuje, wy, bohaterowie wiersza, dwa podmioty liryczne. Domek z kart skojarzył mi się oprócz domu z przydrożną kapliczką, a droga donikąd. Chyba zawsze jest dokądś, ale nie wiemy dokąd. Teraz, dziś , ludzie się zagubili, nie wszyscy. Wiersz ok
Bardzo trafny komentarz, dziękuję za poświęconą uwagę.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania