Wspak.
Ogień parzy, a woda chłodzi.
Miłość jest i nagle odchodzi.
Ból narasta i odejść nie chce.
Strach zatruwa, chłodniejsze już powietrze.
Słońce topi, się łez rzecze.
A księżyc budzi do życia świat.
Na pustyni padał deszcz
Złożony z piasków kolorowych łez.
Bo wczoraj przyszła jesień.
I zadziało się wszystko wspak.
Pomyliła dni, godziny.
Wskazówki zegara do przodu pcha.
Bo chce by w odwiedziny.
Nareszcie przyszedł do niej wiatr.
Komentarze (10)
Wiersz taki optymistyczny, lekki i subtelny. Podoba mi się, choć momentami miałam wrażenie, że "gubisz" rymy. Zostawiam piąteczkę.
Dzięki za wizyte.
Zostawiam 5 ;)
Dzięki
Podoba mi się, jakoś tak przyjemnie mi się zrobiło. Pozdrawiam. Piąteczka :)
Dzięki wielkie
Podoba mi się jak porównania stosujesz w tym wierszu :) Wcześniej chyba nie czytałem twoich tekstów ale muszę to zrobić przy pierwszej nadarzającej się okazji :) Juz gdzieś zostawiłem taki komentarz ale co mi tam :) Na poczatku fajnie opisałaś że wszystko ma swoje przeciwieństwa i wszystko jest stworzone po to by nagle zniknąć ''Ogień parzy, a woda chłodzi.
Miłość jest i nagle odchodzi.'' :) 5 :D
Dzięki wielkie
Wiersz również mi się podoba, 5 :)
Dzięki
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania