"Wspomnienia bez wspomnień"

Tęsknię za dzieciństwem,

którego tak naprawdę nie było.

Za śmiechem bez powodu,

za dniem bez ciężaru jutra.

 

Inni wspominają beztroskę,

a ja tylko jej wyobrażenie —

jak bajkę słyszaną przed snem,

której nigdy nie przeżyłam.

 

Dorastałam szybciej niż chciałam,

z pytaniami zamiast zabawek,

z ciszą tam, gdzie powinien być śmiech,

i odpowiedzialnością zbyt wczesną.

 

A jednak tęsknię.

Za czymś, co ominęło moje dni,

bo nawet utracona beztroska

potrafi boleć, gdy jej zabraknie.

H.I.H

Średnia ocena: 3.8  Głosów: 5

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (5)

  • cichaburza 2 miesiące temu
    Piękny i poruszający tekst!
  • Viv 2 miesiące temu
    Dziękuje
  • Sokrates 2 miesiące temu
    Wzrusza szczególnie zakończenie
  • Viv 2 miesiące temu
    Dziękuje
  • realista 2 miesiące temu
    Viv. W temacie beztroskiego dzieciństwa, to pewnie nikt mi nie dorówna.
    Jak Ojca w 1939 r товарищи в плен взяли
    To my w trójkę tylko z Mamą żeśmy zostali
    Aby uniknąć wojennych kontyngentów
    Dla ukrycia krów i świń przed wojenną konfiskatą
    po leju bomby, wykonano kryjówkę w zagajniku
    Tam dziadzio z sąsiadami wykonali z obalonych drzew zadaszenie
    Chodziliśmy ukradkiem zanieść paszę i wydoić krowy
    Jak Sowieci front przeciw Giermańcom obrócili
    To myśmy stamtąd do obory krowy przyprowadzili
    Sowieckie танки drogi zaminowane omijali
    I w ten sposób po tych gałęziach na świnie powpadali.
    Ledwo z tego танка przez właz się wydostali.
    командир przyszedł z pepeszą . убью тебя, как собаку.
    Ale za te przygniecione świnie łaskę odzyskała
    Jednak танк nie mógł wyjechać , bo sterczała tylko lufa.
    Tоварищи postanowili że смерш się po niego zgłosi
    Ale w naszej drużynie był rosły syn chrzestnego
    Ten pomyślał, aby wynieść z танка pociski
    Gdy już dwa żeśmy wydostali , to ze zmęczenia żeśmy zaprzestali
    Stał w zagajniku stary rosochaty dąb
    Więc między konary zanieśliśmy jedną z bomb.
    Całość chrustem żeśmy przykryli i zapałkę w to rzucili
    Sami do dołu za czołgiem żeśmy się ukryli
    Jak to po chwili pierdyknęło , to dęba przy ziemi ścięło
    Na dalsze perypetie za dużo pisania
    Pozostawiam w domyśle co się w osadzie stało.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania