Uwaga, utwór może zawierać treści przeznaczone tylko dla osób pełnoletnich!

Wspomnienia byłej mężatki - historia zdrad

Wspomnienia byłej mężatki

Tagi: #zdrada #Hiszpania #romans #dojrzała #służbowywyjazd #erotyka

Mam 48 lat i od kilku lat jestem rozwiedziona. Kiedyś byłam przekonana, że pewnych granic nigdy nie przekroczę.

Myliłam się.

Wszystko zaczęło się w 2012 roku, kiedy dostałam propozycję rocznego wyjazdu służbowego do Hiszpanii. Miałam męża, córkę, dom i pozornie poukładane życie.

Miałam też coś, czego długo nie chciałam przed sobą przyznać — coraz większe poczucie, że w moim małżeństwie czegoś brakuje.

Hiszpania miała to zmienić.

Nie wiedziałam jeszcze, jak bardzo.

Rozdział 1 — Propozycja

Mam na imię Magdalena. Obecnie mam 48 lat i od kilku lat jestem po rozwodzie. Jestem również mamą studentki medycyny, ale nie o tym będzie ta historia.

Wyszłam za mąż wiele lat temu. Po jakimś czasie zostałam mamą. Byłam jednak również pracującą mamą — pracowałam praktycznie do końca ciąży i dość szybko wróciłam do pracy.

Zawsze zajmowałam wysokie, menadżerskie stanowiska. Lubiłam swoją pracę i byłam w niej dobra.

Mój mąż?

Poprawny człowiek. Dobry ojciec. Seksualnie — poprawnie, ale bez fajerwerków.

W zasadzie wszystko było dobrze.

A jednak nie do końca.

Mąż nie był szczególnie pracowity. Wszystkie opłaty, kredyty i większość wydatków związanych z naszym życiem spoczywały na mnie. Przez długi czas nawet tego nie zauważałam.

To ja płaciłam za opiekunkę, przedszkole, wyjazdy, kolacje.

Praktycznie za wszystko.

W 2012 roku zostałam wezwana do prezesa.

— Magdaleno, mam dla Ciebie propozycję. Chciałbym, żebyś przez rok pracowała w centrali firmy w Hiszpanii.

Zamurowało mnie.

— Prezesie, mam dziecko, dom. Nie mogę po prostu zostawić wszystkiego na rok.

Uśmiechnął się.

— Nie musisz. Schemat pracy jest prosty. Dwa tygodnie pracujesz w Hiszpanii, później tydzień wracasz do naszej siedziby, a następny tydzień masz wolny. Potem znowu Hiszpania. I tak przez cały rok. Poza tym Twoja pensja będzie prawie trzy razy wyższa niż obecnie.

Na odpowiedź miałam czas do poniedziałku.

Wróciłam do domu i opowiedziałam o wszystkim mężowi.

Czekałam na pytania.

Czy dam sobie radę.

Czy nie będę tęsknić.

Czy on sobie poradzi z domem.

Czy ja naprawdę chcę wyjechać.

Nie zapytał o nic z tych rzeczy.

Zapytał:

— To ile na tym zarobimy?

Pamiętam, że wtedy coś we mnie pękło.

Nie chodziło nawet o samo pytanie.

Chodziło o to, że po raz kolejny poczułam się bardziej jak źródło pieniędzy niż jak żona.

Zdecydowałam się.

Rozdział 2 — Hiszpania

Siedziba firmy mieściła się w centrum dużego miasta, a mój apartament znajdował się na obrzeżach. Do pracy miałam około trzydziestu minut.

Na plażę — dziesięć minut spacerem.

Apartament był naprawdę ładny.

Przez pierwsze dni wszystko wydawało mi się trochę nierealne. Nowe miejsce, nowe obowiązki, nowe otoczenie.

Do domu dzwoniłam praktycznie codziennie.

Rozmowy z córką były zupełnie inne niż rozmowy z mężem.

Z nim prędzej czy później temat schodził na pieniądze.

I wtedy coraz częściej pojawiało się we mnie pytanie:

Czy naprawdę po to wyjechałam?

Pierwszy weekend

Piątek.

Po pracy zrobiłam zakupy i wieczorem postanowiłam wyjść do pubu niedaleko plaży.

Zamówiłam wino, wodę gazowaną i przekąski.

Siedziałam sama i obserwowałam ludzi.

W pewnym momencie dosiadł się do mnie mężczyzna. Był kilka lat młodszy ode mnie.

Zaproponował kolejne wino.

Porozmawialiśmy.

Potem zaproponował spacer.

Poszliśmy w stronę plaży.

Morze, ciepłe powietrze, alkohol i zupełnie nowe poczucie wolności zaczęły robić swoje.

W pewnym momencie zatrzymaliśmy się z dala od knajp i ludzi.

Stał bardzo blisko.

Spojrzałam na niego.

Przez sekundę pomyślałam:

Magda, co Ty robisz?

A potem przestałam myśleć.

To, co wydarzyło się później, było spontaniczne, intensywne i zupełnie inne od wszystkiego, co znałam z małżeństwa.

I właśnie wtedy przekroczyłam pierwszą granicę.

Po wszystkim wróciłam do pubu, a później sama do apartamentu.

Tej nocy długo nie mogłam zasnąć.

Nie wiedziałam jeszcze, że to dopiero początek.

Rozdział 3 — Sobota

Następnego ranka obudziłam się z wyrzutami sumienia.

Zadzwoniłam do domu.

Najpierw rozmawiałam z córką.

Potem z mężem.

I właśnie ta rozmowa sprawiła, że moje wyrzuty sumienia zniknęły.

Był bardziej zainteresowany tym, kiedy dostanę premię, niż tym, jak się czuję.

Po odłożeniu telefonu długo patrzyłam w sufit.

I wtedy pierwszy raz pomyślałam:

To może być początek końca.

Tego dnia spacerowałam po mieście, zjadłam obiad i długo włóczyłam się bez celu.

Wieczorem wróciłam do mojego pubu.

Miałam nadzieję, że spotkam mężczyznę z poprzedniego dnia.

Nie było go.

Zamówiłam wino.

Potem kolejne.

Odwiedziłam kilka miejsc.

W końcu trafiłam do imprezowej knajpy.

Poznałam tam przystojnego Hiszpana.

Rozmawialiśmy, tańczyliśmy, ale miałam wrażenie, że nic z tego nie będzie.

Wróciłam więc sama.

Po drodze zatrzymał mnie kolejny mężczyzna.

Rozmawialiśmy po angielsku.

Miał 28 lat. Ja miałam wtedy 34.

Był inny niż Hiszpanie, których wcześniej poznałam. Jego matka była Hiszpanką, ojciec pochodził z Afryki, a on sam urodził się poza Hiszpanią.

Szliśmy powoli w kierunku mojego apartamentu.

Po drodze kupiłam butelkę wina.

Usiedliśmy na plaży.

Rozmawialiśmy.

Piliśmy.

A atmosfera robiła się coraz bardziej intymna.

W końcu zaprosiłam go do siebie.

Nie żałowałam.

Tamtej nocy wydarzyło się między nami coś, czego wcześniej nawet nie potrafiłabym sobie wyobrazić.

Było długo, intensywnie i bardzo namiętnie.

Rano zasnęliśmy obok siebie.

W niedzielę obudził mnie telefon.

Nie odebrałam.

Mężczyzna chciał się ze mną skontaktować ponownie, ale powiedziałam mu, że dla mnie była to jednorazowa przygoda.

Uszanował to.

Nigdy więcej go nie zobaczyłam.

Rozdział 4 — Coraz dalej

Kiedy wróciłam do Polski, zaczęłam dostrzegać rzeczy, których wcześniej nie chciałam widzieć.

Wady mojego męża.

Jego obojętność.

Jego podejście do pieniędzy.

A nawet nasz seks.

Nadal był „poprawny”.

Ale już mi nie wystarczał.

Coś się we mnie zmieniło.

W Hiszpanii poczułam się kobietą

Nie żoną.

Nie matką.

Nie menadżerką.

Po prostu kobietą.

I chyba właśnie tego zaczęło mi brakować najbardziej. Kolejne weekendy w Hiszpanii wyglądały coraz bardziej podobnie.

Wychodziłam wieczorem.

Piłam wino.

Tańczyłam.

Poznawałam mężczyzn.

Początkowo sama byłam zaskoczona własnym zachowaniem.

Kiedyś mówiłam:

„Nigdy tego nie zrobię.”

Potem:

„Jeśli już, to tylko raz.”

A później przestałam używać słowa „nigdy”.

Każdy kolejny weekend przesuwał moje granice trochę dalej.

Czasami wracałam sama.

Czasami z kimś.

Większość tych znajomości kończyła się następnego ranka.

Bez numerów telefonów.

Bez obietnic.

Bez przyszłości.

Tylko wspomnienie jednej nocy.

A ja coraz bardziej przyzwyczajałam się do tego życia.

Polska.

Hiszpania.

Praca.

Rodzina.

I sekret, o którym nikt nie wiedział.

Rozdział 5 — Kolejna granica

Na około miesiąc przed końcem mojego pobytu w firmie pojawił się nowy praktykant.

Miał 22 lata.

Był bardzo przystojny i świetnie zbudowany.

A jednocześnie miał w sobie coś chłopięcego.

Pociągał mnie. Bardzo.

Ale niczego nie planowałam.

Przynajmniej początkowo.Kilka razy nasze dłonie spotkały się przypadkiem przy ekspresie do kawy.

Kilka razy złapaliśmy kontakt wzrokowy odrobinę dłużej, niż wypadało.

Oboje wiedzieliśmy.

Żadne z nas nie chciało jednak zrobić pierwszego kroku.

Aż do firmowego spotkania.

Było nas około dwudziestu osób.

W pewnym momencie siedzieliśmy obok siebie.

Jego dłoń znalazła się na moim udzie.

Nie odsunęłam się.

Spojrzał na mnie pytająco.

Odpowiedziałam tylko:

— Wszystko w porządku.

To wystarczyło .Od tamtej chwili napięcie między nami stało się niemal nie do wytrzymania.

W końcu wyszłam z lokalu.

Nie wróciłam od razu do domu.

Czekałam na niego w umówionym miejscu przy plaży.

Po kilkudziesięciu minutach pojawił się.Spojrzeliśmy na siebie.

Nie potrzebowaliśmy żadnych słów.

Poszliśmy do mojego apartamentu.

Tam skończyło się udawanie.

To była moja kolejna granica.

I tym razem wiedziałam, że będę chciała ją przekraczać jeszcze raz.

Z nim było inaczej.

Nie był jednorazową przygodą.

Spotykaliśmy się później jeszcze kilka razy.

Rozdział 6 — Powrót

Kiedy wróciłam do Polski, wiedziałam już, że nie jestem tą samą kobietą, która rok wcześniej wyjeżdżała do Hiszpanii.

Przez ten rok poznałam wielu bardzo wielu mężczyzn.

Każdy z nich zostawił po sobie jakieś wspomnienie.

Większość była tylko jedną nocą.

Jednym wieczorem.

Jednym sekretem.

Wyjątkiem był mój młodszy kolega z pracy.

Czy żałuję?

Nie.

Czy zrobiłabym to jeszcze raz?

Wtedy odpowiedziałabym bez wahania.

Tak.

Przez rok nauczyłam się jednej rzeczy.

Czasami człowiek przekracza pierwszą granicę, myśląc, że to tylko jeden wyjątek.

A potem odkrywa, że za tą granicą znajduje się całkiem inne życie.

Ja przekroczyłam ich wiele bo znacznie ponad 30 wszyscy na jedną noc. Wyjątek kolega z pracy.

A cztery lata później rozwiodłam się.

Dziś, kiedy patrzę na tamten rok z perspektywy czasu, nadal zadaję sobie pytanie:

Czy było warto?

Było.

Średnia ocena: 0.0  Głosów: 0

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania