Większość mojej rodziny przebywała w czasie Powstania w Warszawie. Mój Tata od pierwszego do ostatniego dnia powstania walczył w Warszawie na Mokotowie i w Śródmieściu w szeregach Batalionu Golski w AK, jego starszy brat zginął pierwszego dnia w ataku na koszary niemieckie, jego losy są nieznane. Mama ze Starego Miasta przedostała się do Śródmieścia, a stamtąd do obozu w Pruszkowie. Z pomocą kolegi uniknęła transportu do Oświęcimia. Tak więc w powstaniu zginął mój nigdy nie widziany wujek, wujek-dziadek i ojciec cioci (prawdopodobnie rozstrzelany na scenie Teatru Wielkiego). Te wspomnienia są autentyczne, może popełniłam drobne błędy, ale one są chyba bez znaczenia. Dwaj wujkowie po kapitulacji znaleźli się w niewoli na robotach, jeden uciekł wyskakując z pociągu. Pamięć o Powstaniu Warszawskim jest czymś bardzo istotnym w mojej rodzinie. Dwóch uczestników walk i około pięciu cywilów, z których dwoje nie przeżyło. Taki jest bilans. Dziękuję za wizytę i zainteresowanie, Serdecznie pozdrawiam!
Najpierw przeczytałem twój komentarz i no, znając kontekst trochę inaczej odbiera się ten wiersz. Bardzo elegancki, płynny w zapisie i jednocześnie mocno autentyczny w przekazywanych uczuciach
Dziękuję za wizytę i komentarz. Moja mama rzadko mówiła o swoich przeżyciach w Powstaniu Warszawskim, ale raz jeden opowiedziała o walkach na Starym Mieście i masowych rozstrzelaniach głównie na scenie Teatru Wielkiego. Jest to autentyczna relacja, taka jaką zapamiętałam. Pozdrowienia!
Historia naprawdę straszna, kilka dni w piwnicy, niedaleko egzekucja i przejście przez kanały. Mamie i jej towarzyszce udało się przeżyć, lecz to nie był koniec traumatycznych przeżyć. Dziękuję za odwiedziny i komentarz. Serdecznie pozdrawiam!
Komentarze (17)
To Twoja Mama Bożenko, była w Warszawie w czasie powstania?
Większość mojej rodziny przebywała w czasie Powstania w Warszawie. Mój Tata od pierwszego do ostatniego dnia powstania walczył w Warszawie na Mokotowie i w Śródmieściu w szeregach Batalionu Golski w AK, jego starszy brat zginął pierwszego dnia w ataku na koszary niemieckie, jego losy są nieznane. Mama ze Starego Miasta przedostała się do Śródmieścia, a stamtąd do obozu w Pruszkowie. Z pomocą kolegi uniknęła transportu do Oświęcimia. Tak więc w powstaniu zginął mój nigdy nie widziany wujek, wujek-dziadek i ojciec cioci (prawdopodobnie rozstrzelany na scenie Teatru Wielkiego). Te wspomnienia są autentyczne, może popełniłam drobne błędy, ale one są chyba bez znaczenia. Dwaj wujkowie po kapitulacji znaleźli się w niewoli na robotach, jeden uciekł wyskakując z pociągu. Pamięć o Powstaniu Warszawskim jest czymś bardzo istotnym w mojej rodzinie. Dwóch uczestników walk i około pięciu cywilów, z których dwoje nie przeżyło. Taki jest bilans. Dziękuję za wizytę i zainteresowanie, Serdecznie pozdrawiam!
Bardzo osobiste słowa i takie zwyczajne. A jednak tak bolą. Trzeba wspominać jak najdłużej i przekazywać pamięć dalej.
Pozdrawiam
Właśnie o to chodzi aby przekazać pamięć tych strasznych dni. Dziękuję za wizytę i serdecznie pozdrawiam!
Najprawdziwiej pięknie :)
Serdecznie :)
Dziękuję i pozdrawiam!
Ciekawie przedstawione tragiczne losy mieszkańców Warszawy podczas powstania.
Pozdrawiam
Cała prawda bez fikcji. Dziękuję za wizytę i serdecznie pozdrawiam!
Najpierw przeczytałem twój komentarz i no, znając kontekst trochę inaczej odbiera się ten wiersz. Bardzo elegancki, płynny w zapisie i jednocześnie mocno autentyczny w przekazywanych uczuciach
Dziękuję za wizytę i komentarz. Moja mama rzadko mówiła o swoich przeżyciach w Powstaniu Warszawskim, ale raz jeden opowiedziała o walkach na Starym Mieście i masowych rozstrzelaniach głównie na scenie Teatru Wielkiego. Jest to autentyczna relacja, taka jaką zapamiętałam. Pozdrowienia!
Bożeno Joanno→Bardzo ładnie i tak jakbyś sercem opisała, usłyszaną prawdziwą historię.
Pozdrawiam:)→5
Historia jest prawdziwa, usłyszałam ją tylko raz, ale na zawsze zapadła mi w pamięci. Dziękuję za wizytę i komentarz. Pozdrowienia!
Smutna i straszna historia. Ciekawe, dlaczego takie rzeczy dzieją się na świecie i czy da się temu jakoś zaradzić. 5, pozdrawiam :-)
Historia naprawdę straszna, kilka dni w piwnicy, niedaleko egzekucja i przejście przez kanały. Mamie i jej towarzyszce udało się przeżyć, lecz to nie był koniec traumatycznych przeżyć. Dziękuję za odwiedziny i komentarz. Serdecznie pozdrawiam!
Gdyby nie wojny i dyktatury, to ten świat na pewno byłby znacznie lepszym miejscem do życia.
Walka o władzę i nowe terytoria jest złem tego świata, a najgorsze w tym wszystkim, że cierpią niewinni.
To prawda. Niestety dokładnie tak jest.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania