Wspomnienie (2)
- No wiesz to trochę dziwna sprawa... to mógł być mój były mąż, po tym jak się rozwiedliśmy to nękał mnie i mojego synka, raz odebrał go ze szkoły bez mojej wiedzy ale on zaczął krzyczeć, gdyby nie to nie wiem gdzie byłby teraz...- Do oczu zaczęły cisnąć mi się łzy.
- Bartek to mój jedyny syn nie wiem co bym zrobiła gdyby coś mu się stało, nie wybaczyłabym sobie tego.
- Spokojnie, ten mężczyzna nadal was nęka?
- Nie, dostał zakaz zbliżania się do mnie i Bartka.
- Jak pani myśli to mógł być on? to bardzo ważne.
- Nie, nie wydaje mi się, raczej nie był szczęśliwy gdy odebrali mu prawa rodzicielskie ale kocha naszego synka, nie byłby zdolny mu nic zrobić podobnie jak mnie.
- Dobrze, po tym jak pani syn go zobaczył, widywaliście go jeszcze?
- Nie.
- Okej, teraz niech mi pani powie czy Bartek wychodził na dwór i nie wracał, albo wracał bardzo późno?
- Oczywiście że nie! mój syn zawsze wracał o max wpół do siódmej!
- Proszę nie krzyczeć, jeżeli chce pani odnaleźć swojego syna musi pani współpracować.
- Dobrze, przepraszam bardzo się o niego martwię, pan ma dzieci?
- Nie nie mam, moja jedyna córeczka zginęła w wypadku samochodowym.
- Przepraszam nie chciałam, ja... ja...
- Wszystko w porządku, nic się nie stało.
- O! niestety muszę już iść, idę na pogrzeb mamy, zmarła na zawał serca...
- Dobrze, może pani iść.
W drodze do wyjścia spotkałam rodzinę, była tam córeczka z mamą, mama trzymała córkę która płakała za rękę a tuż obok nich przeszedł mężczyzna patrzący na nich gniewnym wzrokiem, współczuję tej dziewczynce i oczywiście jej matce...
Komentarze (1)
Jednak w odniesieniu do części pierwszej jest widoczna poprawa.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania