Wstałam właśnie
Tytoń rozsypał się na wykładzinie. Powchodził w małe rowki jakby chciał od nowa rozpocząć życie. Kawa rozsypała się w kuchni. Potem popiół z papierosa spadł obok popielniczki, na mokrej od deszczu terakocie żył jeszcze dwie godziny własnym życiem. Pranie leżało w pralce dwa dni, teraz zmokło i opłakuje kroplami czystej wody własne nieuzasadnione żale. Jajka leżały na blacie, a nie w lodówce. Chyba żółtko zaczęło dojrzewanie do kolejnej nocy. Kiedy zjesz takie jajko umiera w tobie coś nie rozpoczętego. To nie jest wojna na śmierć i życie. Tylko znów głupi post o wampirzycy. Jej się nie udało. Ja jednak żyję i liczę wszystkie równomiernie rozłożone kryształki wody. Uczepione metalowych prętów suszarki na balkonie. Noc zmyła wczorajszy dzień ale nadal mam odruch wymiotny. Nie mam możliwości wyrzygać się wczorajszym dniem, bo nie istnieje. Dłonie mi się pocą i nie odwiedzają mnie elfy. Wiem że mają w dupie moje istnienie.
Jednak
zastanawiam się dlaczego
nie jestem skłonna do myślenia o miłości. tak łatwo o deportacje. moich myśli.
to chyba stary ser albo zjełczałe salami które zalega w mojej głowie. sprzedawca miał ogromne dłonie i brudne paznokcie kiedy odważał mi mielone mięso. wołowe.
biedne krowy prowadzone przez pola minowe wciąż mają nadzieję na spotkanie w meczecie, wypełnionym starą modlitwą której żaden anioł nie potrafi unieść. więc rodzą się jak dżdżownice.
Właściwie to nie wiem o co chodzi z tą kopulacją w islamie ale deszcz jest taki mokry
jak moja pierwsza miłość do. to chyba była najmniej rozsądna decyzja w strefie Schengen engen. w kontekście uchodźców. co mnie to obchodzi
to koniec. zobaczyłam pszczółkę Maję w niemieckiej gazecie. Bez Gucia.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania