Wstęp do KGS
Ludzie to zwierzęta nieokiełznane o skrzydłach za małych na ich ciała – a wciąż wzbijają się w powietrze i lecą. Są gatunkiem niezrozumiałym dla innych zwierząt i jedynym, który swoich chorych zamyka w białych pokojach o zakneblowanych ścianach. Psychitaryk dla człowieka był miejską legendą, o której szeptało się jak o potworze z Loch Ness nad ogniskiem.
Basil urodził się chory, a bardziej tak mówiły mu dzieci w podstawówce, gdy on nie był pewien i wyrzekał się jakiejkolwiek choroby. Mając siedemnaście skończył w psychiatryku, gdy po siódmej próbie samobójczej na podłodze pokoju znalazła go naćpana matka i zamiast dzwonić po karetkę zawiozła go pod szpital. Psychiatryczny, oczywiście.
Obudził się nagi ze specjalistami obwiązującymi jego pocięte uda i ręce w bandażach. Leżał w tym biało-czerwonym-już łóżku i myślał o tym, że zawsze chciał mieć kinematyczny moment samobójstwa, że prosto przed czynem do pokoju wbijają rodzice i znajomi jak konwój i mówią mu, że będzie dobrze. Nie napisał żadnego listu pożegnalnego, nie mając komu ich zostawić. To właśnie był Basilius Cande. Ambitny chłopak, który w wieku jedenastu lat marzył o Oscarze, w wieku dwunastu miał oceny sto, sto, sto, uczył się i uczył się, i śmiali się, że jest niski, zaczął się ciąć, i uczyć, i wycinać oceny poniżej sto, sto, sto na udzie. Na początku próbował się powiesić, nie podobało mu się uczucie duszenia – było więc świetne, jaka róża, taki cierń, połykał tą pustkę i zakochiwał się w niej jak w durnej nadziei i chciał się nią utopić. Ludzkie, zdradzielskie ciało odwiązywało sznur, a Cande żył. Żył niski, ambitny i słaby. Skończył żyć, zaczął chodzić – jak owieczka za pasterzem. Do grupy KGS (Kontrolowane grupowanie samobójców – lekcje lecznicze specjalistyczne) na którą mówiono kult głodnych samobójców, wpisano go w wieku osiemnastu lat. Tam poznał swojego pasterza i nauczył się ganiać za jego głosem, robić co mu kazał i wierzyć w religię postaci jaką był Serpentyn. Chłopak nie miał tak na imię pierwsze, drugie czy trzecie, lecz całe KGS mówiło na niego Serpent lub Wąż, a przedstawiali go jako Serpentyn Hyacinthe. Pasterz, a Basil był jego najlepszą, najmniejszą owieczką.
Komentarze (1)
słabo napisane i dziwne
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania