Wstręt przed obiadem
piepszone igrzyska,
piepszony znicz olimpijski,
piepszone głuche i nieme stworzenia,
jak pan bóg długi i szeroki,
tak ja sięgam ręką brutalną w głąb
czegoś nieoczywistego,
Szumią wiosny o suchej jesiei,
szumi zima o ponurym Lecie,
a gwiazdki migoczą na niebie,
w którą stronę skręcić,
dokąd nogi poniosą,
dalej płaczesz o mój wrzask,
o me drętwe wstrętne sny,
o mój łeb jak gówno struty,
w tę noc,
gdy już jesteś wtedy czuje ból bolesnie,
czemu ? Nie wiem.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania