Wstręt przed obiadem

piepszone igrzyska,

piepszony znicz olimpijski,

piepszone głuche i nieme stworzenia,

jak pan bóg długi i szeroki,

tak ja sięgam ręką brutalną w głąb

czegoś nieoczywistego,

Szumią wiosny o suchej jesiei,

szumi zima o ponurym Lecie,

a gwiazdki migoczą na niebie,

w którą stronę skręcić,

dokąd nogi poniosą,

dalej płaczesz o mój wrzask,

o me drętwe wstrętne sny,

o mój łeb jak gówno struty,

w tę noc,

gdy już jesteś wtedy czuje ból bolesnie,

czemu ? Nie wiem.

Średnia ocena: 3.0  Głosów: 1

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania