Wszy - miniaturka
Zjadłam kiedyś cukierka. Nie wiedziałam że po nim zacznę pluć wszami. Próbowałam je zabić, ale mam zbyt słabe dłonie. Zawsze były słabe: Nie nauczyłam się krów doić. W polu zawsze ostatnia. Nie mogłam udźwignąć kosza z ziemniakami. A wszy? Codziennie niechcący wystawiam się na ich atak. Wczoraj obraziłam pupila jednej takiej tłustej . Tłusta zaczęła straszyć. Że grozi mi pętla. Ciekawe jaka? - pomyślałam. Przecież i tak żyję w zapętleniu. Zostają jeszcze moje zdeformowane paznokcie. Jednym takim możesz je zabić- szepcze kolega.
- Tyle, że zostaje po tym krwawa plama - odpowiadam.
Czasem mieszkam w wysokiej wieży. Najlepiej mi na ósmym piętrze. Niestety wczoraj, mimo że nie plułam, dwie z nich obsiadły moje okno. To było straszne. Zaczęły się tak rozrastać, że przesłoniły piękne widoki za oknem, wierzchołki drzew i góry.
Komentarze (10)
Ósme znane z toksycznych, po co Ci to? Albo się przesiąka jadem albo nerwicy nabawia.
a jednocześnie nie może być wieżą, bo coś ją dociska do ziemi. Np: wszy.
Wyobraziłem sobie wycior z owych stworzeń utkany, przesuwany pod sklepieniem umysłu.
Tekst, gdzie aż nadto wiadomo, że się czyta:)↔Pozdrawiam:)↔%
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania