Wszyscy chcą mojego dobra...

Poniedziałek

„Kultura za darmo” – Mężczyzna z twarzą Jezusa z Rio siedział w pozycji lotosu przy północnym wejściu i najwyraźniej nie przejmował chaosem wokół.

– Nie przystanąłeś bez powodu – zauważył.

– A ty nie chcesz jedzenia? Żadnego piwa? Nowego telefonu?

– Tak niewiele człowiekowi potrzeba. – Wzruszył ramionami.

– Ale kultura jest za darmo.

– A czy możesz obejrzeć „Odyseję kosmiczną”? Zachwycić niepociętym „Przeminęło z wiatrem”?

– Nie wiem.

– To się dowiedz. I wróć wtedy. – Zamknął oczy i na powrót odciął się od świata.

Wtorek

Miałem przecież coś sprawdzić.

Mężczyzny przy metrze nie było, za to na jego miejscu klęczała kobieta w sukience od Bossa.

– Kromkę chleba. Jedną. Błagam. – Patrzyła głodnym wzrokiem z kartonu po Passion Diamond. – A potem… potem, jak chcesz…

– Jaki masz status? – przerwałem.

– Błagam. Nie jadłam od dwóch dni. – Okręciła kosmyk wokół palca, ale nie wyszło to zbyt zalotnie, tylko tak sztucznie, jakby robiła to po raz pierwszy w życiu.

– Kup sobie sama. I weź się za uczciwą robotę.

– Błagam.

– Won.

Odszedłem, ze złością kopiąc jej kupony od Diora, te ze zniżką na dwadzieścia procent. Byłem zły głównie na siebie. Takich jak ona wałęsały się teraz tysiące. Zaczepiały na każdej ulicy i każdej stacji metra. Obwiniały wszystkich, choć słusznie poblokowano im karty. Nie chciałem mieć ich mowy nienawiści w papierach, stracić mieszkania, jedzenia i pracy. Sądy zawalone były milionami zażaleń i latami rozpatrywały sprawy prawdziwych ludzi, którzy wtedy mogli tylko żebrać lub kraść. Szczęście dla wszystkich, że niewielu potrafiło zejść na złą drogę. Bali się nawet kombinacji z nielegalną gotówką. Wiedzieli, że wszystkie ohydne czyny bez wyjątku kończą się karą, a nierzadko robotami lub wyrokiem śmierci. Nie mogło być inaczej. Kamery zbyt dobrze chroniły nas przed masowym szaleństwem.

Środa

Jezus, jak go nazywałem w myślach, znów siedział tam, gdzie wcześniej.

– Wróciłeś. – Bardziej stwierdził niż zapytał.

– Tak. Zupełnie jak ty.

– Ja zawsze wracam. – Delikatnie się uśmiechnął.

– A ja wiem, co z nami zrobili.

– To dobrze. Żal mi ludzi, ale sami na to uczciwie zapracowali. Przestali widzieć drugiego człowieka. Dali otoczyć paciorkami. Pozwolili usunąć dobro. Wpuścili obce ideologie, które latami sączyły się niczym zaraza dla duszy.

– Co teraz? Przecież jest tylu sprawiedliwych na świecie.

– Bądź dobry. Jeśli znajdzie się choć jeden prawy, to kara nie spadnie na Sodomę i Gomorę. – Po jego policzku pociekła łza.

Nie wiedziałem, dlaczego zapłakał, ale on wiedział. Kochał ludzi, teraz jednak po wielu dobrych i tłustych latach przyszedł czas na cierpienie i próbę. Tak zapisano w piśmie i nawet on nie mógł tego zmienić. Jak każdy rodzic miał granice nieskończonej cierpliwości, a każde dziecko musiało choć raz dostać szansę, żeby się sparzyć.

Czwartek

Jezusa nie było przy stacji. Nie spotkałem też nikogo w pracy. Wszystkich wywiało. Nie wytrzymali i poszli protestować.

„Human live matters”

Tego dnia ledwo uszedłem z życiem. Żywe bioroboty i martwe automaty nie znały litości. Tak zabito tysiące, ale nikogo to nie obchodziło, jak wcześniej nieprawość na ulicach. Przez chwilę przestał działać Internet i nie było telewizji… potem wszystko wróciło, trochę inne, ale jakże lepsze, i na powrót otwarto wszystkie sklepy z elektroniką. Rozdawano ją za darmo w blasku fleszy, zupełnie jak nowe chipy za stare karty płatnicze.

Piątek

Na ulicach ani nigdzie indziej nie było już tłumów. Śmieci posprzątano o trzeciej rano, dwiema trzecimi głosów w świątyniach praworządności. Demokracja odniosła pełen sukces. Wszyscy pozostali jedną wielką szczęśliwą rodziną. Dalej mogli korzystać z nieskończonej mądrości ekspertów, sączącej się z małych ekraników made in China.

 

…a kiedy przyszli po białych, przepraszałem na klęczkach.

Nie protestował już nikt…

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 2

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • Zapraszamy do wzięcia udziału w zabawie. Przedłużamy do 06 sierpnia /północ/ można napisać opowiadanie prozą, prozą poetycka i wrzucić na główną.
    Odpowiednio zatytułować i dodać link na Forum do wątku:
    https://www.opowi.pl/forum/literkowa-bitwa-na-proze-linki-do-w934/
    I wygrać.
    Tematy to:
    Temat pierwszy - „Ptak w przestworzach”
    Temat drugi - „Anioły”
    Można. na jeden, można na drugi, można połączyć.
    Czekamy i liczymy na ciebie
  • Azamer 6 dni temu
    Jest to drugi tekst Twojego autorstwa, na który się natknąłem i mogę śmiało powiedzieć, że potrafisz wkręcić czytelnika w swoją wizję świata/swoje przemyślenia.
    Trochę potknięć:
    "Dali otoczyć paciorkami." - dali otoczyć się paciorkami
    "Nie wiedziałem, dlaczego zapłakał, ale on wiedział." - piszesz z perspektywy mężczyzny, potem przechodzisz do narratora wszechwiedzącego. Dla mnie zgrzyt. Może lepiej byłoby to zostawić na zasadzie niedomówienia/domysłów np. Nie wiedziałem, dlaczego zapłakał. Może po prostu kochał ludzi.
    Jak dla mnie tekst jest niezłym komentarzem tego, co współcześnie się wyprawia, choć ubrałeś to w lekko futurystyczną wizję. Czekam na więcej. Azamer z [Fantastarnia.pl]
  • Bajkopisarz 6 dni temu
    Niezły wycinek fragmentu. Obserwacja pod mikroskopem pewnego przypadku, skala mikro. Nie znajduję w tym nic optymistycznego, raczej dramatyczna wizja i nieciekawa perspektywa. Tam być może.
    Ale dlaczego?
    Na to pytanie odpowiedź może dać makro. Spojrzenie z odpowiedniej perspektywy, nie pod mikroskopem na wycinek, ale z dystansu na cały system. Skoro mikro funkcjonuje, jak opisałeś, to musi być jakas przyczyna. Coś, co podaje reguły coś co tym zawiaduje. Może nie od razu mechanizmy wszechświata powinny się tutaj znaleźć, dlatego napisałem z dystansu a nie z bardzo odległej perspektywy. Ten dystans pozwoliłby dostrzec, jakąś pośrednią sprawczość, która doprowadziła do opisanej mikrosytuacji. Ktoś przecież jest/był za to odpowiedzialny. Motywy działania takiej postaci lub grupy postaci podzielających jeden pogląd byłyby wielce zajmujące.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania