WSZYSCY JESTEŚMY KANCIARZAMI
Gdy otwieramy oczy i wstajemy, uświadamiamy sobie, gdzie jesteśmy i czego się mamy spodziewać. Przenika nas rezygnacja; oblepia jak mokra ścierka: przepocony, zatrwożony i nieskończenie koszmarny świat. Świat ludzi podstępnych, czyhających na naszą zgubę, wypatrujących potknięć i klęsk. Świat ludzi podejrzewanych o najgorsze intencje.
Bronimy się przed nim. Zabezpieczamy się przed naciągaczami; lecz zwykle za pośrednictwem tak zawile skonstruowanych przepisów prawa, by można je było dowolnie interpretować i przeinaczać, w zależności od potrzeby chwili.
*
Społeczne role zmieniają się co moment i co moment widzimy się to po jednej, to po drugiej stronie biurka czy sklepowej lady: raz występujemy w roli klienta, a innym razem jesteśmy urzędnikiem.
Uzależnieni od jego woli, meandrujemy pomiędzy swoimi poczynaniami zapominając, że następnego dnia zamienimy się miejscami. Przechodzimy więc od jednej sprzeczności do drugiej tak niezauważalnie i płynnie, że częstokroć nie zdajemy sobie sprawy, iż dopadła nas dezorientacja.
Nurtuje nas wtedy pytanie: co sprawia, że te same przepisy, które, miast chronić nas przed oszustami, sprawiają, że jesteśmy traktowani jak kanciarze.
Komentarze (7)
NO!
Dopiero zaczynam.
kantysta i kanciarz, to cóś inszego
zaślepiony robaku.
NO!
Dlaczego mam nie pisać.
U niego nie jestem zbanowany.
trzeba wykorzystywać wolne okienko.
NO!
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania